
Bad Bunny
Dobiegająca właśnie końca europejska trasa Debí Tirar Más Fotos Bad Bunny’ego jest dowodem, że popkulturowa dominacja języka angielskiego powoli zaczyna się kończyć. Ogromny sukces Portorykańczyka kwestionuje dominację anglojęzycznej, amerykańskocentrycznej kultury. Jest to jeden z najwyraźniejszych przypadków wdzierania się do powszechnej świadomości głosu wywodzącego się z peryferii.
Jeszcze kilka lat temu, kiedy Spotify ogłaszało coroczne wyniki słuchalności i przez trzy lata z rzędu (2020-2022) podium zamykał Bad Bunny, gdyby sugerować się opinią polskich komentarzy można by odnieść wrażenie, że jest to jakiś błąd... Bo jak to najczęściej słuchanym muzykiem na świecie jest ktoś prawie nieznany w Polsce? Nie miało to jednak znaczenia, bo Benito Martínez Ocasio wydał w tym czasie trzy hitowe albumy, które pobiły wiele rekordów Billboardu. W 2025 roku zrobił to ponownie ze swoją najnowszą płytą Debí Tirar Más Fotos.
Zaczęło się zaledwie dekadę temu, kiedy singiel Soy Peor znalazł się na 19. miejscu na liście Billboard Hot Latin Songs. Już kilka miesięcy później, w 2017 roku, Benito dał się poznać szerokiej publiczności, kiedy razem z kolumbijską gwiazdą Karol G wydali utwór Ahora me llama. W ciągu następnych dwóch lat, jeszcze jako raper pojawił się w kilku międzynarodowych hitach. Pierwszym było I like it – gdzie towarzyszył Cardi B, która wtedy debiutowała oraz zaprawionemu już w bojach J Balvinowi. O Bad Bunnym mało kto jeszcze słyszał, chociaż rok później, w 2019 roku, pojawił się też na singlu, będącej wtedy u szczytu swojej kariery, Bekcy G – Mayores. Mimo to jego zwrotka u Cardi jest zdecydowanie bardziej charakterystyczna. No i na koniec wydał wspólnie z Drakiem singiel MÍA, który ostatecznie wprowadził muzyka do szerszej widowni. Te sukcesy poniekąd ugruntowały mu drogę do wydania własnej płyty, która okazała się ogromnym sukcesem.
YHLQMDLG (hiszp. Yo Hago Lo Que Me Da La Gana – pl. Robię na co mam ochotę) w lutym 2020 roku zajął drugie miejsce na liście Billboard 200 i stał się najdłużej utrzymującym się w tym zestawieniu albumem hiszpańskojęzycznym… Aż do wydania kolejnej płyty rapera, powoli przemieniającego się w piosenkarza, która ukazała się w listopadzie tego samego roku – El Último Tour Del Mundo (pl. Ostatnia trasa po świecie).
W 2022 roku, będąc na fali, Benito wydał kolejny album – Un Verano Sin Ti (pl. Lato bez Ciebie). Album, który brzmi jak wyjście na plażę i tak właśnie powinien być słuchany.
Cardi B na razie nie powtórzyła komercyjnego sukcesu swojej debiutanckiej płyty, a Karol G, która w Ameryce Łacińskiej jest ogromną gwiazdą, nie podbija świata z taką łatwością jak jej portorykański kolega po fachu. Z kolei Becky G swój szczytowy moment miała jak na razie za sobą, a J Baldvin także od lat czeka na swój kolejny przebój. A jak Bad Bunny może być królem pop z raeggetonem i dem bow?
Raeggeton i dem bow
Raeggeton to gatunek, który wywodzi się z Portoryko, ale obecnie ogromna część latynoskiej muzyki popularnej opiera się właśnie na tym brzmieniu. Wyróżnia go charakterystyczny bit dem bow, który jest jego podstawą. To bardzo imprezowa muzyka, która często jest też bardzo seksualna. Jednak podejście do seksualności w tym regionie jest bardzo różne od tego jak postrzegamy ją np. w Europie (uważam, że to temat na osobny artykuł). Jednak w kwestii muzyki wyraża się ona często przez taniec, który nazywa się perreo. Od tego wywodzi się także osobny czasownik – perrear, który oznacza właśnie taki, bardzo bliski, sensualny sposób poruszania. Natomiast to, co kluczowe – dwie osoby mogą tańczyć ze sobą perreo i prywatnie nic to dla nich nie musi oznaczać.
W tamtym okresie Bad Bunny wciąż operował właśnie wokół tego gatunku, ale już wtedy, na dość wczesnym etapie kariery zadecydował, że nie będzie tylko biernym obserwatorem. W swoich utworach nie unika odniesień do seksu, jednak daleko mu do seksizmu, który często w regetonowych brzmieniach się pojawia. Szybko przerodził się w narratora. Już na YHLQMDLG umieścił singiel Yo perreo sola, który wciąż pozostaje imprezowym kawałkiem – mimo to jest także pewną formą protest songu. Piosenkarz w teledysku przeobraża się w kobietę, co już samo w sobie podważa maczystowskie standardy, ale robi to także sam tekst piosenki. Autor nawołuje w nim, aby nie zaczepiać samotnie tańczących kobiet, ponieważ jeśli będą chciały to same dadzą jasny sygnał. W refrenie żeński głos woła: Yo perreo sola (Ja tańczę sama). Piosenkarz od początku eksperymentuje z modą, nie boi się nosić różu ani spódnic, co może wydawać się błahe, ale w maczystowskim, latynoskim społeczeństwie samo w sobie jest bardziej niż wymowne, promuje on nową wersję męskości, nie rezygnując też z jej klasycznych elementów.
Artysta jest także zaangażowany politycznie i aktywnie działa na rzecz swojej ojczyzny – Portoryko. Wyspa, często bywa określana 51. stanem USA, jednak coraz częściej mówi się, że jest ona po prostu amerykańską kolonią. Wiele działań Stanów Zjednoczonych nie pozwala im się rozwijać, biorąc od wyspy coraz więcej, a dając coraz mniej. Po tym jak dominium zawiodło Portoryko, zdewastowane po huraganie Maria w 2017 roku, przez wyspę przeszła fala protestów, na czele której stanęli znani muzycy, min. Ricki Martin, Residente i właśnie Bad Bunny. Publicznie wywoływał on do tablicy także lokalnych polityków, zarzucając im działanie na szkodę ojczyzny. A jego głos stawał się coraz donośniejszy. W obronie wyspy wydał także dwa single. W 2022 roku El Apagón, tytuł oznacza przerwę w dostawie prądu, z którymi wyspa często się boryka, a pierwsza część piosenki celowo została nagrana akustycznie. W 2025 roku na płycie Debí Tirar Más Fotos pojawił się utwór Lo que paso a Hawaii zwracający uwagę na nadmierną turystykę i gentryfikację wyspy.
To co robisz, to mi nie imponuje. To jak strzelić gola po Messim, Maradonie
Bad Bunny przez kilka lat unosił się na fali ogromnego sukcesu, która musiała w końcu opaść. Pierwszy kryzys wizerunkowy spadł na niego w 2023 roku – Benito prezentował wiele godnych podziwu postaw, ale nigdy nie był symbolem wierności. Jego najważniejszy związek z rodaczką, Gabrielą Berlingeri, był burzliwy i rozpadł się w podobnym czasie, kiedy muzyk zaczął spotykać z Kendall Jenner. Ta relacja była o tyle kontrowersyjna, że stała w kontrze do wszystkiego co dotychczas Bad Bunny sobą prezentował. Coraz częściej brał udział w amerykańskim życiu publicznym. Muzyk, który dotychczas był głosem sprzeciwu wobec amerykańskiej dominacji, zaczął iść razem z tym wiatrem. Jego ówczesna partnerka pochodzi przecież z rodziny, która jest wręcz symulakrą amerykańskości. Do tego, w El Apagón śpiewał: Teraz wszyscy chcą być Latynosami, ale brakuje im tego czegoś, a Kendal w tym czasie była w swojej latina era i zajmowała się sprzedażą własnej, niemeksykańskiej tequilli. W odpowiedzi na te kontrowersje Benito wydał kolejną płytę Nadie Sabe Lo Que Va a Pasar Mañana, w której odszedł od reagettonowych brzmień. Chociaż album odniósł duży sukces, to wielu latynoskich fanów trochę obraziło się na muzyka, który już prawie miał stać się ich bardem. Jednak liczby nie kłamią, a Bad Bunny, wyjątkowo butny, sw utworze Monaco twierdził chyba fakt – nagrywać coś po nim to jak strzelać gola po Messim albo Maradonie.
Związek z Kendall Jenner nie przetrwał próby czasu,a po raz pierwszy od czterech lat Benito zamilkł.
Cały świat już rozpoznaje mój dialekt
Jeśli spojrzeć na amerykańskie i hiszpańskie listy przebojów w tym czasie Bad Bunny ścigał się w rekordach popularności właściwie tylko z samym sobą. Żaden inny muzyk latynoski nie odniósł dotychczas aż tak spektakularnego sukcesu śpiewając tylko po hiszpańsku. Do pełni sukcesu brakowało już tylko jednego – przekonać nieprzekonanych, zdobyć przychylność reszty świata, Europejczyków, którzy tak łatwo do raeggetonu i dem bow przekonać się nie chcieli. Tym czym Benito zdobył serca reszty świata to uniwersalny symbol nostalgii, ale też poczucia przynależności. Dwa plastikowe krzesła.
Debí Tirar Más Fotos, czyli Miałem robić Ci więcej zdjęć, to dla Bad Bunnego nowe otwarcie, które przyszło wraz ze zmianą wizerunku. Piosenkarz zmienił się fizycznie, postawił na bardziej naturalny wygląd. Pomimo, że wrócił do raeggetonu, to wymieszał go z innymi karaibskimi rytmami.
Wiele dotychczasowych tekstów muzyka było chwytliwych, ale nie były to bardzo głębokie przemyślenia. Pojawiały nieco głębsze utwory, jednak trochę nie wybrzmiewały tak bardzo, jak największe bangery, w tym: Titi me preguntó czy Dakiti. Na przykład ikoniczna płyta Un Verano Sin Ti gra trochę z nostalgią, a sam tytuł oznacza Lato bez Ciebie i przez teksty przewija się motyw imprezowej tęsknoty. Ale gdyby nostalgia miała być płytą byłaby – Debí Tirar Más Fotos. Tytuł, okładka, teksty, promocja, koncerty – wszystko odwołuje się do świata, który powoli zanika.
Z jednej strony płyta to już na początku hołd dla portorykańskiej diaspory w USA (Nuevayol), jednak przerywana jest imprezowymi rytmami, które z jednej strony mają uspokoić odbiorców. Bad Bunny już w pierwszym utworze zapewnia, że pozostaje przy raegetonie i dem bow, co później udowadnia. Portoryko maluje jako ziemię obiecaną, krainę szczęśliwości oraz przyjemności. Ale następnie pojawiają się piosenki takie jak Baile Inolvidable, gdzie rozlicza się sam ze sobą, sięga dla odmiany po salsę i wyciąga rękę do przeszłości. W teledysku pojawia się kobieta do złudzenia przypominająca Gabrielę. To tam także wybrzmiewa jedno z głównych haseł albumu: Dopóki człowiek żyje, musi kochać najbardziej jak potrafi. Zaś słuchając singla Turista nie można nie odnieść wrażenia, że jest przytykiem w stronę Kendall Jenner. Mamy tez Café Con Ron, celebrację wyspiarskich rytmów i karaibskiego stylu życia czy Pitorro de Coco, mój ulubiony utwór, moje ulubione rozliczenie. Natomiast Lo Que Le Pasó a Hawaii to protest song, właśnie przeciwko gentryfikacji wyspy, gdzie prawa mieszkańców coraz częściej są ograniczane na rzecz turystów. EOO to piosenka z reklamy Calvina Kleina. Co ciekawe zarówno w smutnym Pitorro de Coco, jak i na imprezowym hicie, jakim jest EOO, pojawiają się podobne linijki, kolejno:
Tú y yo somo' iguale', nos veremo' luego (Ty i ja jesteśmy tacy sami, zobaczymy się wkrótce) oraz Me gustas porque tú y yo somo iguales/Siempre queremos perreo (Podoba mi się, że ty i ja jesteśmy tacy sami, zawsze chcemy tańczyć perreo).
Dobrze przedstawiają dualizm tej płyty. Dwa utwory, dwa różne, ale lokalne gatunki muzyczne, dwa wersy odwołujące się w jakiś sposób do gonienia za utraconą relacją, bliskością. Podmiotowi tej pierwszej zostało już tylko popijać z tęsknoty lokalny trunek, a narratorowi tej drugiej szukać płytkiej bliskości.
No i na końcu mamy aż dwa utwory zamykające: tytułowe, DtMf oraz La Mudanza. Hołd dla nostalgii, a także hołd zarówno dla samego siebie, jak i dla całej wyspy, jej historii czy tożsamości.
Powiedzieć rzeczy, których nie powiedziałem. Zrobić zdjęcia, których nie zrobiłem.
W popkulturze nostalgia zyskiwała na popularności już od dłuższego czasu. Czasy na świecie stają się coraz cięższe, a wchodzące w dorosłość pokolenie Z musi zmierzyć się z rozczarowaniem, więc szuka ulgi we wspomnieniach minionych czasów. Sukces Debí Tirar Más Fotos jest tego przykładem. Plastikowe krzesła są uniwersalne. Słuchacze z Polski, którzy dotychczas nawet jeśli trafili na raegettonowe rytmy, a w większości nie znający hiszpańskiego, być może nie potrafili odnaleźć punktu zaczepienia w twórczości Bad Bunnego. Ale przecież każdy przesiadywał kiedyś na plastikowych krzesłach w ogrodzie, przy grillu. Dlatego chociaż sama płyta odniosła wielki komercyjny sukces, to ciężko wskazać jeden wielki hit na miarę Titi me preguntó. Jednak mimo to, jest to najbardziej eklektyczny album w dorobku artysty. Płyta podbiła listy przebojów nie tylko w Stanach i krajach hiszpańskojęzycznych. Dotarła na szczyt w większości europejskich państw od Skandynawii, przez Włochy, Francję, Węgry, trafiła także na pierwsze miejsce w Polsce.
Pozycja Polski na mapie tras koncertowych dla międzynarodowych gwiazd bywa chwiejna. Raczej nie można być w stu procentach pewnym, że Taylor Swift albo Beyoncé odwiedzą nasz kraj. Chociaż w ostatnich latach ta tendencja się zmienia, to wciąż zdarza się, że Polska bywa pomijana. Dlatego tym większym zaskoczeniem było, kiedy ponad rok temu profil PGE Narodowego wstawiło tajemnicze zdjęcie z dwoma plastikowymi krzesłami. Ale tak, Benito po latach wrócił z europejską trasą i Polska, jako jedyny kraj z Europy Wschodniej, (można się kłócić z tym określeniem, jakby było to coś wstydliwego, ale tak reszta Europy lokuje nasz kraj), znalazła się na liście. Bilety na koncert wyprzedały się praktycznie w jeden dzień, a wydarzenie odbyło się 14 lipca tego roku.
Kiedy równoległe Bad Bunny ogłaszał amerykańską odnogę trasy pominął całkowicie Stany Zjednoczone. Powodów było kilka. Sam piosenkarz przyznał, że ponieważ jego koncerty przyciągają jednak wielu Latynosów, bał się rajdów policji migracyjnej ICE. Jednak zamiast tego objął miesięczną rezydencję w swojej ojczyźnie, Portoryko. Bilet mógł zakupić każdy, ale pierwszeństwo mieli mieszkańcy wyspy. Miesięczna rezydencja, która przyciągnęła też wielu turystów, dała nie tylko zatrudnienie setkom osób, ale także znacząco wpłynęła na lokalne PKB. Charakterystycznym elementem latynoamerykańskiej trasy była ikoniczna La Casita, różowy domek, który przewija się w wielu materiałach związanych z płytą, a na koncertach służył jako druga scena, do której zapraszani bywają celebryci, ale też fani z koncertowej łapanki.
Ostatecznie La Casita pojawiła się też w Europie. Koncert odbywa się częściowo na głównej scenie, gdzie w pierwszej części Bad Bunny, w oldschool’owym garniturze, razem z orkiestrą i folkowymi muzykami wykonuje te mniej imprezowe utwory, a potem pojawia się w różowym domku rozkręcając imprezę. Fakt ani bilet VIP, ani Golden Circle nie gwarantował najlepszego widoku, ponieważ przez takie rozwiązanie osoby ze zwyczajnymi wejściówkami albo niektóre trybuny przez połowę koncertu miały lepszy widok. Może jest to kontrowersyjne, ale spójne z narracją jaką Benito stworzył wokół albumu, że wszyscy jesteśmy równi. Tyle treści skupił wokół kwestii bycia mniejszością, niemożności godnego życia we własnym kraju, nieposiadaniu własnej ziemi, rozłące, żeby teraz dzielić fanów na lepszych czy gorszych, bogatszych i biedniejszych. Sam przecież o tym wie, ponieważ zanim odniósł sukces pracował jako kasjer w supermarkecie. Po koncercie, który był niesamowitym spektaklem, celebracją tożsamości, miłości, chwili, pojawiły się jednak głosy, że polski koncert był krótszy o około 40 minut oraz zabrakło kilku piosenek. Trwał on jednak, pomijając czterdziestominutowy występ Chuwi, ponad dwie godziny. A jego nieznaczne skrócenie może wynikać z obostrzeń panujących na stadionie, który wymaga, aby wydarzenia kończyły się przed 23:00. Natomiast błędne jest stwierdzenie, że Benito olał polską widownię, zresztą podobno Polaków na koncercie było nieco około 40%. Sam przyznał, że nie spodziewał się tak ciepłego powitania w Polsce, wielokrotnie rozmawiał z widownią. Mówił po hiszpańsku, ciężko stwierdzić czy po angielsku nie chce mówić w akcie protestu przeciwko globalizacji, amerykanizacji popkultury czy nie czuje się na tyle komfortowo. Może nie jestem najbardziej bezstronną osobą, żeby to oceniać, bo hiszpański znam. Ale myślę, że taki ruch był bardzo wymowny, wpisuje się w szerszą symbolikę tego, co sukces europejskiej trasy Debí Tirar Más Fotos oznacza.
To zawsze byłem ja, Zawsze byłem Benito
Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy protest wobec amerykanizacji kulturowych narracji był ze strony muzyka zamierzony czy stał się skutkiem ubocznym. Chociaż jego lutowy występ na Super Bowl, cały po hiszpańsku, będącym hołdem dla latynoskich migrantów wskazuje, że są to celowe działania.
Mało jest w popkulturze aż tak potężnych fenomenów które nie tylko nie pochodzą z zachodniego kręgu kulturowego, ale wręcz się od niego odcinają. Można powiedzieć, że aktualnie na fali wznoszącej jest K-pop i popularność zachodniej Azji, ale czy za tą popularnością idą faktyczne refleksje i rozliczenia?
Tak jak wydanie Nadie Sabe Lo Que Va a Pasar Mañana można odebrać trochę jako prztyczek w nos wobec zawiedzionych fanów ówczesną postawą Benito, tak Debí Tirar Más Fotos jest rozliczeniem się także ze samym sobą, przeprosinami. Dotychczas artysta nie odsłaniał się tak jak zrobił to na tej płycie. Nie tylko, znowu trochę podważając mit macho, śpiewał o tym, że przez swoją byłą partnerkę poczuł się wykorzystany, tak jak turyści wykorzystują jego wyspę (Turista), to przepraszał kogoś (Gabrielę? Wszystko na to wskazuje, tym bardziej, że para się zeszła) i wyrażał skruchę (Baile inolvidable), ale głośno wyraził też swoje poglądy na temat kolonizacji Portoryko, która wciąż się odbywa.
Wraz z wcześniejszymi sukcesami, Bad Bunny na pewno był dumą wyspy. Ale portoryko może poszczycić się wieloma znanymi ambasadorami, z tamtąd pochdodzą Ricki Martin, Jennifer Lopez, Pitbull. Żadne z nich jednak nie odniosło aż tak spektakularnego sukcesu, za którym stoją liczby, chociaż jeśli zapytać by na przykład obecnych 40-latków, to te nazwiska pewnie wciąż są zakorzenione dużo głębiej. Jednak dzięki Bad Bunnemu coraz więcej hiszpańskojęzycznych muzyków nie musi dostosować się do amerykanskich zasad i śpiewać po angielsku, jak musiała to zrobić na przykład Shakira. Wraz z sukcesem Debí Tirar Más Fotos nie tylko jako albumu ale jako zjawiska, Bad Bunny faktycznie sięga po status narodowego barda.
*tytuły poszczególnych części to przetłumaczone wersy z Piosenek Bad Bunnego, kolejno: Nuevayol, Monaco, La Mudanza, DtMF, La Mudanza,