
„Bezbłędnie” – Anna Majewska
Anna Majewska
Bezbłędnie
Siądziemy późnym wieczorem,
Przy zamkniętym oknie, przez które wpada powietrze
I stroszy nam włosy i głaszcze policzki
I ja będę pisać i czytać, co napisałam
I będziesz słuchać mojego głosu,
mojego szeptu, mojego narzekania
O tym, jak skomplikowane jest pisanie wiersza
O wszystkich błędach i powtórzeniach, może celowych
I będziemy się śmiać, z tych błędów i z samego pisania
I z pisania wiersza z błędami
A może wcale nie są błędami
A może właśnie tak miało być
Nikt przecież nie powiedział, że nie wolno
Że jest to zły sposób na wyrażenie siebie
Że nie mogę pisać wiersza z błędami i bez błędów
Bo przecież jakiś znaczenie się tam zawsze znajdzie
Ktoś zauważy w tym bełkocie jakiś sens
Nie będę to ja ani ty
My będziemy się tylko śmiać, rechotać
A oni nazwą to sztuką
Nawet jeśli napiszę coś źle
Zupełnie jakbym nie miała pojęcia co robię
To w porządku, patrzę na wiatr w twoich włosach
A oni będą się kłócić – czy to specjalnie czy nie