
Bielmo
Kwintet ze Śląska, który zapowiada nadchodzący album. Ich twórczość stanowi „romans rocka psychodelicznego i sennych brzmień ambientowych”.
Bielmo to kwintet ze Śląska, a muzyka, którą tworzą określają „oniryczną psychodelią z wpływami nowofalowego rocka”, chociaż twórcy ci nie przepadają za nadawaniem muzyce gatunkowych etykiet.
Zespół tworzą wokalista Jakub Szkutnik, trębacz Mateusz Ocieczek, basista Hubert Szymański, gitarzysta Konrad Kadlec i perkusista Bartosz Furgoł.
Twórczość Bielma stanowi romans rocka psychodelicznego i sennych brzmień ambientowych. Ich utwory oferują ogromny przekrój nastrojów i stylów, płynnie przechodzą od ciężkich rockowych brzmień do sennych pejzaży, okalanych dźwiękiem syntezatorów. Ciekawym aspektem instrumentarium Bielma jest użycie trąbki, która w wielu miejscach przejmuje stanowisko wiodącego instrumentu. Twórcy opisywanego zespołu nie zamykają się na gatunki i nie boją się eksperymentów. Nie próbują odtwarzać niczyjej twórczości, co słychać zresztą na koncertach, które trudno porównać do występów kogokolwiek ze współczesnej lub dawnej sceny muzycznej.
Pisząc o Bielmie, warto pochylić się nad tekstami Jakuba Szkutnika, które idealnie dopełniają abstrakcyjny, psychodeliczny obraz tworzony przez zespół. Teksty wymykają się próbom jednoznacznej interpretacji. Sam autor zaznacza, że chce, aby te słowa tworzyły w głowach słuchaczy impresjonistyczny obraz, który będzie różnił się w zależności od odczuć wywołanych u każdego odbiorcy.
Debiutancki singiel tego śląskiego kwintetu, „Katastrofa”, ukazał się we wrześniu ubiegłego roku. Na ten moment na platformach streamingowych można znaleźć jeszcze dwa single, które mają promować album zapowiadany na tegoroczne lato. Te trzy utwory dobrze obrazują przekrój muzyczny, który Bielmo zaoferuje w swoim albumie. „Katastrofa” to najbardziej radiowy numer z tej trójki. Brzmieniowo przywodzi na myśl polski rock lat osiemdziesiątych, twórczość Ciechowskiego lub Kultu. Mimo to tekst „Katastrofy” jest czymś, co zdecydowanie odróżnia Bielmo od innych twórców. Nie znajdziemy tam dosłowności ani znaczenia podanego na tacy.
Drugi wydany kawałek nosi tytuł „Bezwład”. To długi i przestrzenny psychodeliczny obrazek, o hipnotycznym instrumentalu, w którym główną rolę odgrywa wcześniej wspomniana trąbka, w której można dosłuchać się inspiracji twórczością Milesa Davisa. Ten senny utwór pokazuje, że Bielmo nie jest kolejnym zespołem, który odgrywa rock lat 80. w „nowym” wydaniu.
Najświeższe wydanie Bielma to „Taniec”, utwór jakoby dwuczęściowy: pierwsza część jest lekka, ciągnięta przez gitarę, która na myśl przywodzi muzykę orientalną, a później przechodzi w mocny, walcowy rytm z ostrym, wiodącym brzmieniem trąbki.
Każdy z utworów opatrzony jest klipem. Dwa pierwsze zrealizowane zostały przez Zuzannę Nicgorską i Sandrę Ostaszewską, a ostatni, klip do „Tańca” jest własną inwencją twórczą członków zespołu.
Bielmo aktualnie skupia się na koncertach klubowych w miastach rozsianych po Polsce. Ich wystąpienia to spójna podróż przez ich muzykę, poprowadzona jak szamański rytuał. Co ciekawe, na ich występach nie padają żadne słowa do publiki, co tworzy efekt około godzinnego, nieprzerwanego muzycznego transu. Każdy koncert Bielma jest obfity w improwizację i żaden utwór nie jest zagrany dwa razy tak samo.
Autor tekstu: Anonim