Powrót
Dawid Podsiadło znowu to zrobił, czyli o Dawid Podsiadło Obrotowy Tour 2026

Dawid Podsiadło znowu to zrobił, czyli o Dawid Podsiadło Obrotowy Tour 2026

Barbara Kuliga
Autorka tekstu
Barbara Kuliga
Instagram
Monika Konkol
Korektorka
Monika Konkol
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
10 czerwca 2026

Dawid Podsiadło znowu to zrobił, czyli o Dawid Podsiadło Obrotowy Tour 2026

Stadion Śląski w czerwcowy weekend wypełnił się dźwiękami utworów Dawida Podsiadły…, ale nie tylko. 

To niesamowite, jak wszystko było dopracowane i jednocześnie dopasowane do siebie. We współpracy z Allegro każda osoba otrzymywała zwrotne opaski, które w trakcie koncertu dopasowywały kolor do pozostałych bransoletek. Uważam, że było to niezwykłe, ponieważ to był widok, który każdy zapamięta do końca życia. Innym bardzo ciekawym elementem była brama, na której bokach były lustra z datą koncertu i interesującymi lub miłymi hasłami, jak np.: „Gryfnie wyglądacie”, co oznacza „Pięknie wyglądacie” w języku śląskim. Organizatorzy zadbali także o nawodnienie, ponieważ były dostępne beczkowozy, ale jednocześnie można było wnieść puste butelki. Uważam to za ogromny plus, bo nawodnienie stanowi ważny aspekt takich wydarzeń.

Podczas koncertu można było usłyszeć utwory jeszcze nieopublikowane lub nigdy wcześniej niegrane. Jednym z nich był utwór 4:30, którego wcześniej nie znałam i myślałam, że jest nowym kawałkiem. Po krótkim researchu odkryłam, że został on stworzony na potrzeby filmu Kamienie na szaniec. Zapowiedział także, że w tym roku wyjdzie jego płyta, ale nie podał konkretnej daty.

Gośćmi, którzy pojawili się 6 czerwca byli: Krzyk Mody, Sobel i Artur Rojek. Ludzie byli zachwyceni, co pokazali głośnym krzykiem czy oklaskami z całych sił. Myślę, że nikt nie spodziewał się połączenia Dawida z Soblem. Zagrali oni utwór Szymona KOCHASZ?. Natomiast z Rojkiem, ku zaskoczeniu, zagrali utwór z czasów Myslovitz, czyli Chłopcy oraz Długość Dźwięku Samotności.

Nowością było wystąpienie tancerzy podczas niektórych utworów. Dodało to powiewu świeżości i urozmaicenia koncertu. Takich urozmaiceń było sporo, ponieważ Dawid coraz bardziej stawia na różnego rodzaju świetlne animacje, które były niesamowite. To, czego oczekiwaliśmy przy piosenkach typu POST czy D I A B L E było, a chodzi o ogień który rozgrzał tłum jeszcze bardziej.

Najbardziej uderzający był moment, gdy potężny hałas wielotysięcznego chóru milkł, ustępując miejsca pojedynczym dźwiękom pianina i surowemu wokalowi. Wtedy, w tym powolnym, hipnotyzującym piruecie sceny, można było poczuć, że Podsiadło nie śpiewa dla tłumu. Śpiewał dla każdego z osobna, zawieszony w próżni śląskiego kosmosu, kręcąc się na karuzeli własnych, melancholijnych melodii.

Publiczność opuszczała Stadion Śląski powoli, jakby w obawie, że zbyt gwałtowny krok mógłby przerwać ten specyficzny stan lekkiego zawrotu głowy, który pozostawia po sobie tylko najlepsza poezja i najlepsza muzyka.

Podsiadło zapowiedział, że na kolejnej edycji festiwalu Zorza w piątki będzie występować w duecie z Soblem, z którym ma zamiar stworzyć płytę. Zapowiada się kolejny ciekawy rok!