
Dlaczego zmęczenie nie odstępuje nas ani na krok?
– Co u Ciebie? Jak się dzisiaj czujesz?
– Nie najgorzej, tylko jestem trochę zmęczony/a.
Podobne zdania słyszymy niemal codziennie. W każdym miejscu, o każdej porze, w zupełnie różnych okolicznościach. W pracy, na uczelni, w domu, podczas rodzinnych spotkań czy rozmów ze znajomymi. Co więcej, te słowa padają z naszych ust tak często, że można odnieść wrażenie, że na dobre zakorzeniły się w naszych codziennych interakcjach, a wypowiadając je po raz tysięczny – nawet nie zastanawiamy się nad ich znaczeniem. Zmęczenie stało się czymś zdecydowanie większym niż tylko stanem wyczerpania organizmu.
Ale właściwie co jest tego powodem?
Dawniej zmęczenie kojarzono głównie z ciężką, fizyczną pracą, która skutecznie pochłaniała większość ludzkiej energii. Dzisiaj coraz częściej mówimy o zmęczeniu, które nie wynika wyłącznie z wysiłku ciała, ale z nieustannego pośpiechu, nadmiaru bodźców, przeciążenia umysłu oraz życia w ciągłej gotowości. Budzimy się zmęczeni, funkcjonujemy w zmęczeniu i z nim zasypiamy. Zupełnie tak, jakby ten stan nie był czymś chwilowym. Czymś, co mija po odpoczynku i chociaż na moment daje nam o sobie zapomnieć. Można powiedzieć, że wyczerpanie stało się nieodłącznym elementem współczesnego życia.
Kładziesz się do łóżka, powoli zasypiasz, a chwilę później słyszysz bezlitosny dźwięk budzika, który natychmiast wyrywa Cię ze snu. Otwierasz oczy z nadzieją, że to pomyłka. Że jest jeszcze środek nocy. Niestety, dzień już się zaczął. Nie zamierza na Ciebie zaczekać. Nie interesuje go, że jesteś wyczerpany, a ostatnią rzeczą, na którą aktualnie masz ochotę, jest wstanie z łóżka i rozpoczęcie codziennej gonitwy.
Pierwszy odruch? Telefon. Powiadomienia, wiadomości, nieodebrane połączenia, media społecznościowe, nagłówki czy reklamy. Jeszcze dobrze nie rozpocząłeś dnia, a już dotarła do Ciebie porcja bodźców. Informacje, opinie i problemy z całego świata zalewają Cię natychmiast.
To nie koniec. Później jest już tylko szybciej, intensywniej.
Twój kalendarz i lista obowiązków pęka w szwach. Skrzynka mailowa zapełnia się błyskawicznie, telefon ciągle dzwoni, a kolejne zadanie już na Ciebie czeka. W przerwach scrollujesz media społecznościowe, przekonany, że w ten sposób odpoczywasz. Tymczasem umysł nadal intensywnie pracuje – porównuje, analizuje, reaguje. W efekcie nawet chwile, które miały być wytchnieniem, stają się kolejną formą aktywności dla przeciążonego mózgu.
Paradoks współczesnego świata polega na tym, że nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu narzędzi, które w zamyśle mają ułatwiać nam życie. Technologia wykonuje za nas większą część obowiązków, kontakt z drugim człowiekiem nie wymaga już od nas nawet wyjścia z domu (przecież wystarczy kilka kliknięć), a odpowiedź na niemal każde pytanie znajduje się na wyciągnięcie ręki. Teoretycznie powinniśmy mieć więcej czasu. Powinniśmy być spokojniejsi. Powinniśmy odpoczywać częściej oraz skuteczniej.
A jednak dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Coraz częściej budzimy się rano z poczuciem, że już na starcie brakuje nam sił.
Może problem nie tkwi w liczbie obowiązków. Niewykluczone, że ciężarem nie jest wyłącznie praca, nauka czy codzienne sprawy, ale fakt, że właściwie nigdy nie pozwalamy sobie na to, by być naprawdę ,,poza’’. Zawsze jest jeszcze ktoś, kto czeka na odpowiedź. Zawsze jest to niesprawdzone powiadomienie czy nieodczytany mail. Jeszcze jeden artykuł, który warto przeczytać. Podcast, którego warto posłuchać. Serial, który przecież ,,wszyscy już obejrzeli’’, więc Ty nie możesz zostać w tyle. Miejsce, które wypadałoby odwiedzić. Trend, za którym dobrze byłoby nadążyć. Żyjemy w nieustannym przekonaniu, że coś nas ominie, pozostanie niezauważone. Skutek jest wręcz paradoksalny – w ferworze tego ,,maratonu’’ nie dostrzegamy, że próbując być wszędzie, coraz rzadziej jesteśmy ,,tu i teraz’’.
I chyba w tym tkwi największy problem.
Nie tylko w pośpiechu, nadmiarze obowiązków czy wszechobecności technologii. Najbardziej niepokojące jest to, że do takiego sposobu życia zdążyliśmy się przyzwyczaić.
Z czasem przywykliśmy również do zmęczenia. Stało się ono tak powszechne, że już dawno przestaliśmy je traktować jako sygnał ostrzegawczy wysyłany przez nasz organizm. Kiedy ktoś pyta ,,Co u Ciebie?’’, odpowiedź ,,Jestem zmęczony’’ nie budzi już najmniejszego zdziwienia. Nikt specjalnie nie dopytuje o powód, a także nie zastanawia się jakie podłoże ma to wyczerpanie. Wystarczy skinąć głową ze zrozumieniem, bo przecież... Wszyscy doskonale wiemy, o czym mowa.
Zmęczenie stało się doświadczeniem niemal całego pokolenia. Łączy studentów i emerytów, opiekunów małych dzieci oraz osoby żyjące w pojedynkę, pracowników biur czy tych, którzy każdego dnia wykonują ciężką pracę fizyczną. Różnią nas obowiązki, tempo życia, a także codzienne wyzwania, ale coraz częściej łączy jedno – poczucie, że ciągle brakuje nam energii.
Może właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie, które zaskakująco rzadko sobie zadajemy: czy naprawdę jesteśmy zmęczeni dlatego, że robimy za dużo?
A może dlatego, że od bardzo dawna nie pozwoliliśmy sobie naprawdę odpocząć? Nie tylko przespać osiem godzin czy obejrzeć kolejny odcinek serialu, ale zwyczajnie pobyć przez chwilę bez konieczności reagowania, odpowiadania, sprawdzania i nadrabiania. Bez potrzeby bycia produktywnym. Bez ciągłego poczucia, że za moment znowu trzeba będzie ruszyć dalej.
Być może największym luksusem XXI wieku nie jest już czas wolny. Coraz więcej z nas ma przecież weekendy, urlopy czy wolne wieczory. Znacznie trudniej jest jednak naprawdę dobrze z nich skorzystać, kiedy odpoczynek przestał być równoznaczny z kompletnym wyciszeniem, którego przecież tak potrzebujemy. Często traktujemy go po prostu jako zmianę rodzaju aktywności – zamiast odpowiadać na maile, odpisujemy na wiadomości. Zamiast pracować, scrollujemy ekran telefonu. Efekt? Organizm zwalnia, ale głowa nadal pozostaje w biegu.
I może właśnie to powinno najbardziej niepokoić – nie fakt, że jesteśmy zmęczeni, ale fakt, że kompletnie przestaliśmy się temu dziwić.
Kiedy odpowiedź „Jestem trochę zmęczony” staje się jednym z najczęściej wypowiadanych przez nas zdań, warto zadać sobie pytanie, czy naprawdę brakuje nam energii.
A może po prostu zapomnieliśmy, jak wygląda życie, w którym nie trzeba bez przerwy za czymś gonić?