
Festiwal Stolica Języka Polskiego
Festiwal Stolica Języka Polskiego
W dniach 2–8 sierpnia 2026 roku odbyła się dwunasta edycja Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie. Drugi raz miałam okazję uczestniczyć w tym ciekawym i rozwijającym wydarzeniu jako jedna z prelegentów i prelegentek Przestrzeni Inspiracji przeznaczonej dla młodzieży. Co roku wybierany jest nowy patron, któremu dedykowany jest cały festiwal. Rok temu był nim Witkacy, a w tym roku organizatorzy postawili na Władysława Broniewskiego. Doświadczenie festiwalu często bywało dla nas (zaprzyjaźnionych ze sobą studentów prowadzących panele na przestrzeni) wręcz surrealistyczne. W zeszłym roku jedliśmy pierogi obok Katarzyny Żak, na warsztaty aktorskie prowadzone przez wspaniałego Orfeusza Jakubiszyna przyszła Anna Dymna i bez ceregieli kręciła z nami bioderkiem w trakcie rozgrzewki, a w trakcie wieczornej pizzy z wielkimi głowami polskiej polonistyki zadzwonił, schorowany już wtedy, Wiesław Myśliwski. Jak pewnie wszyscy wiedzą, pożegnaliśmy wielkiego pisarza w marcu tego roku, a to on był jednym z pomysłodawców Festiwalu Stolica Języka Polskiego. Między innymi dlatego ten rok różnił się od poprzednich: jeden dzień – ten ostatni, który zwykle jest finałem całego wydarzenia – został poświęcony pamięci Myśliwskiego, a rozmowy na scenie głównej toczyły się wokół jego osoby i twórczości. Od zeszłego roku na festiwalu są trzy namioty: Scena Główna – na której dzieją się rozmowy i spotkania ze znawcami twórczości pisarza, a wieczorami odbywają się koncerty oraz spektakle teatralne; Mała Stolica – przeznaczona dla najmłodszych; Przestrzeń Inspiracji – w ramach której organizujemy rozmowy, warsztaty poetyckie oraz aktorskie. W tym roku nasze panele dotyczyły – bez zaskoczenia – twórczości Broniewskiego, staraliśmy się przedstawić go jako postać niejednoznaczną, niedającą się zaszufladkować. Tak więc, pokazaliśmy go jako patriotę, ale i rewolucjonistę czy komunistę; autora wierszy dla dzieci jak i poetę potrafiącego poświntuszyć. Czas minął nam na rozwijających rozmowach, zwiedzaniu małego, lecz urokliwego, Szczebrzeszyna, liczeniu pomników świerszczy (których jest tam oczywiście od groma!), odwiedzaniu festiwalowej księgarni oraz opiekowaniu się naszą przestrzenią. Od przyszłego roku festiwal ma przejść zmianę, nie mam więc pojęcia, czy będę kolejny raz w nim uczestniczyć, lecz co się rozwinęłam, czego się nauczyłam, i doświadczyłam – to moje, a wspomnienia zostaną ze mną na długo.