
Gloria Steinem (1934-2026)
Odejście Glorii Steinem symbolizuje koniec pewnego etapu nie tylko w historii feminizmu, ale też całego zachodniego świata i naszego kręgu kulturowego. Śmierć przyszła po nią w momencie, w którym ruch który reprezentowała, a także ona sama, stali się obiektami rozliczeń. Nie sposób jednak odmówić Glorii dokonań na tym na polu. Wprowadziła feminizm do szerokiego dyskursu, zmuszając skostniałych polityków i patriarchalne społeczeństwo do spojrzenia sobie na ręce. Całe życie walczyła aby kobiety zrozumiały swoją wartość.
„Trzeba zmienić wartości systemu.” Odeszła Gloria Steinem.
Wraz ze śmiercią Glorii Steinem ze świata ubyło trochę odwagi. Przez całe życie mówiła niewygodne prawdy, rzucała społeczeństwu wyzwanie i walczyła o to, by inne kobiety miały możliwości, które jej były dane. Wprowadziła do szerokiej, społecznej dyskusji tematy, o których wcześniej się nie rozmawiało.
“Rodzice ostrzegali nas przed kobietami takimi jak my. I jesteśmy z tego dumne.”
Pochodziła z Ohio i dorastała wychowywana głównie przez matkę, która ze względu na chorobę psychiczną nie mogła utrzymać pracy a jednocześnie była odsyłana przez kolejnych lekarzy. Gloria już wtedy zauważyła różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn. Sama jednak mówiła, że feministką stała się dopiero, gdy w wieku 22 lat poddała się aborcji. Podobno lekarz kazał jej obiecać, że zrobi z życiem, co tylko będzie chciała. Poświęciła je więc, aby walczyć o kobiety.
Społeczeństwo nie lubi słuchać o kobietach, które nie żałują aborcji, pozostają bezdzietne z wyboru, mówią o seksie, o nierównościach płacowych, dla których wszystko jest polityczne. Jakim więc szokiem musiało być, kiedy w latach 60. Gloria zaczęła mówić o tym wszystkim głośno. Już na samym początku tamtej dekady wystawiała purytańskie amerykańskie społeczeństwo na tematy antykoncepcji, dyskryminacji na rynku pracy i tego, ile kobiety kosztuje macierzyństwo. A było to krótko po epoce pin-up girls, czasach, w których Amerykanki nie mogły jeszcze otworzyć konta w banku, kiedy wciąż panowała segregacja rasowa.
Steinem wykorzystała swoje dziennikarskie możliwości, aby wystawiać społeczeństwu rachunek. Pisała o cenie, jaką kobiety płacą za macierzyństwo, zachęcała je do emancypacji na każdym polu. Mówiła o antykoncepcji i aborcji, aby jak najwięcej odbiorczyń usłyszało te hasła. Pisała o nierównościach na rynku pracy, aby jak najwięcej kobiet wiedziało, że to im się nie wydaje, to dzieje się naprawdę.
Uznanie zdobyła, publikując reportaż o swoim doświadczeniu pracy jako króliczek Playboya, gdzie ujawniła, jak traktowane są modelki. Głośno mówiła o tym, że emancypacja seksualna kobiet w takiej formie działa na korzyść mężczyzn.
“Kiedy kobieta zaczyna żyć jak pełnoprawny człowiek, status quo najpierw próbuje zrobić z niej pośmiewisko. Dlatego potrzebuje innych kobiet."
Razem z innymi feministycznymi działaczkami stworzyła pismo „Ms.”, jedno z pierwszych na świecie, które przy ogólnokrajowym nakładzie tworzone było tylko przez przez kobiety.
Wraz z Bellą Abzug, Betty Friedan i Shirley Chisholm założyły w 1971 roku międzynarodowy kongres kobiet. Całe życie wspierała kobiety i feminizm. Nigdy nie uciekała od tego słowa, z dumą się tak określała siebie feministką i chciała, aby jak najwięcej osób poszło w jej ślady.
Przede wszystkim walczyła o prawa reprodukcyjne kobiet. W 1973 roku publicznie celebrowała wyrok Sądu Najwyższego Roe vs. Wade, który przyznawał amerykankom konstytucyjne prawo do aborcji. Głośno mówiła nie tylko o swoim doswiadczeniu, ale tez o tym, że nigdy nie żałowała aborcji. Kiedy po 50 latach, w 2022 roku, wyrok został cofnięty, powiedziała wtedy wprost, że bez reprodukcyjnej autonomii nie ma mowy o demokracji.
Chociaż jej placem boju były przede wszystkim Stany Zjednoczone, to jej wpływ na postrzeganie feminizmu w popkulturze na całym świecie jest niepodważalny. Poświęciła dekady, aby demaskować systemowy ucisk kobiet. Mówiła wprost: gdyby mężczyźni zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem – cytat, który znaleźć można na barykadach podczas protestów w sprawie dostępu do aborcji w wielu krajach, także w Polsce. Twierdziła, że wszystko jest polityczne, nawet to, kto myje naczynia po kolacji; że chłopcy powinni być wychowywani tak jak dziewczynki, bo inaczej nigdy nie zatrze się nierówny podział sił; że w patriarchacie dom biednego mężczyzny może być jego twierdzą, ale nawet ciało bogatej kobiety nie należy do niej samej.
“Nie zamierzałam pozwolić, żeby życie po prostu mi się przydarzyło. Zamierzałam nim pokierować.”
Dziś, kiedy feminizm wciąż jest demonizowany, świadomość społeczna na jego temat czy ilość osób, którzy określają się feministami, jest większa niż kiedykolwiek. Chociaż Glorię przypisywano do krytykowanego nurtu liberalnego feminizmu, ona odmawiała szufladek. Utorowała drogę dla kolejnych pokoleń feministek i feministów, dając przykład, że odwaga zawsze się opłaca. Nawet jeśli czasy temu nie sprzyjają, warto mówić niewygodne prawdy, aby stworzyć sobie choć trochę wygodniejszy świat. Chociaż nie była wolna od krytyki własnego srodowiska, nie chciała połączyć patriarchatu z kapitalizmem, to dzisiaj wszyscy przyzajemy, że obecność feminizmu w społecznym dyskursie, normalizacja tej postawy w popkulturze, to w dużej mierze zasługa Glorii.
Gloria Steinem zmarła 2 września w wieku 92 lat. Jak napisano w oświadczeniu „Prawie stulecie, które przeżyła na ziemi było dobrze przeżytymi latami i do samego końca walczyła o równość. […] Jej słowa, czyny i przykład dał ludziom przyzwolenie. by być najwierniejszą wersją siebie”.
Nie chciała mieć dzieci i sprzeciwiała się instytucji małżeństwa. Żoną została w wieku 66 lat i to na krótko, bo jej mąż zmarł po trzech latach. Ze swojego apartamentu w Nowym Jorku uczyniła otwartą przestrzeń dla organizacji feministycznych i społecznych.
Choć umarła w zupełnie innych czasach, niż kiedy rozpoczynała swoją walkę, to całe życie spędziła rzucając wyzwanie społeczeństwu, politykom, popkulturze. Nazywanie jej ikoną to za mało, bo jest ona symbolem współczesnego feminizmu, który pomogła zbudować i który przygotowała na nadchodzące pokolenia.