Powrót
„M” jak męskość – 10 marca

„M” jak męskość – 10 marca

Językoznawcze i socjologiczne studium tego, czym w ogóle jest męskość, okraszone barwnym przypadkiem z popularnego ostatnio serialu Gorąca rywalizacja. Laurka dla Drogich Mężczyzn z okazji ich święta.

Dominika Zięciak
Autorka tekstu
Dominika Zięciak
Adrianna Smug
Korektorka
Adrianna Smug
Instagram
Wiktoria Hyla
Autorka grafik
Wiktoria Hyla
11 marca 2026

„M” jak męskość

Zatraciłam się we własnej kobiecości do tego stopnia, że wyprodukowanie tekstu o mężczyznach (i dla mężczyzn) stało się dla mnie zaskakująco trudnym wyzwaniem. Zegar tykał, tik-tak, tik-tak, a żaden pomysł nie nadchodził. Rzadko aż tak źle radzę sobie z wejściem w proces twórczy. 

Naturalnie to nie Wasza wina, Panowie, uwielbiam Was. Ba! Niektórych nawet kocham. Stanowicie jednak dla mnie swego rodzaju księgi – fascynujące, choć wciąż nie w pełni zgłębione. Niech więc ta skromna laurka, którą wraz z Redakcją, do Was dziś kieruję, będzie jednocześnie pewnym studium: studium tego, czym jest męskość. 

Dlaczego męskość stała się przedmiotem badań?

Na samym początku warto zadać sobie pytanie, które łączy każdego pięciolatka na tej planecie z Małym Księciem i badaczami teorii literatury: dlaczego? Co pchnęło socjologów do zainteresowania się tematem męskości? Cóż – feminizm. 

Jak zauważa Urszula Kluczyńska, poznańska badaczka, początek studiów nad męskością najczęściej datuje się na lata 70. XX wieku; miały niejako uzupełnić dyskusję nad płcią, podjętą przy okazji rozwoju drugiej fali feminizmu w USA i Europie Zachodniej. Co istotne, biorący w nich udział naukowcy samych siebie uważali za kontynuatorów myśli feministycznej, chcących przede wszystkim uzupełnić istniejące już studia kobiece o opisy życia codziennego wspierających je mężczyzn.

Na początku zajmowano się przede wszystkim krytyką ról płciowych – rolę męską opisywano przede wszystkim jako tę, która dystansuje się od roli kobiecej, kojarzonej z emocjonalnością czy ugodowością. W latach 80. zauważono przy okazji, że to oczywiście duże uproszczenie: przecież nie da się całkowicie oddzielić roli, która kształtuje to, co rozumiemy przez męskość. Jednocześnie w nurcie trzeciej fali feminizmu zaczęto pochylać się nad zjawiskiem męskiej dominacji oraz tematyką ojcostwa. Wówczas pojawił się także pogląd, jakoby feminizm zaszedł zbyt daleko i zaczął kobietom szkodzić – dlatego poszukiwano powrotu do tradycyjnych ról płciowych. Początek XXI wieku przyniósł dążenie do przełamania hegemonicznych wzorców męskości. W poszukiwaniu alternatyw badacze coraz częściej sięgają po narzędzia teorii queer, analizy dyskursu czy postkolonializmu. 

Co o mężczyznach mówi ich język?*

Jak zauważa śląski językoznawca Janusz Arabski,  temat „język a płeć” jest nawet starszy: po raz pierwszy, ponad 100 lat temu, zmierzył się z nim Otto Jespers (językoznawca, ale duński) w swojej książce Language: Its Nature, Development and Origin (1922). Tym samym problemem zajęła się także badaczka Robin Lakoff, zauważając, że język kobiecy i męski w latach 70. diametralnie różni się pod względem poprawności, ilości wystosowywanych komunikatów czy użycia wulgaryzmów oraz dowcipów. Na początku lat 90. tę teorię znacznie rozwinęła językoznawczyni Deborah Tannen. W ostatnim z przywołanych badań język kobiet i mężczyzn zestawiono na zasadzie 6 kontrastów. W poniższej analizie skupię się przede wszystkim na wnioskach dotyczących konstruowania męskości.

Mamy więc pierwszy kontrast, czyli status i wsparcie. Według Tannen „męskiego” wzorca komunikacyjnego dotyczy przede wszystkim kategoria statusu, który budują, używając języka, by odnieść zwycięstwo nad oponentami (kobiety z kolei skupiają się raczej na budowaniu sieci powiązań). 

W drugim z kontrastów (niezależność i intymność) mężczyźni używają języka po to, by budować własną tożsamość oraz walczyć o swoją niezależność. 

Kolejny opiera się o kategorie rady i zrozumienia; widać tu bardzo wyraźnie, że o ile w kobiecym wzorcu komunikacji o problemach mówi się, by uzyskać empatię, a także zwyczajnie porozmawiać, o tyle mężczyźni znacznie bardziej skupiają się na tym, by wyjść z kłopotów. Jest to powiązane z czwartym kontrastem (informacje i uczucia), który zakłada, że mężczyźni znacznie częściej kontaktują się ze sobą, by przekazywać informacje, nie zaś po prostu utrzymywać kontakt. 

Bardzo ciekawe są 2 ostatnie kontrasty, według których mężczyźni, by coś uzyskać, używają bezpośrednich komunikatów oraz rozkazów (zamknij okno! zamiast przepraszam, czy mógłbyś zamknąć okno?). Są także lepiej przygotowani na kłótnie, podczas których mieliby bronić swoich argumentów. 

Podsumowując, Drodzy Panowie, używacie nieco prostszych komunikatów – ale nie w złym znaczeniu tego słowa. Konkretność i bezpośredniość pozwalają Wam ustalić własną pozycję w grupie oraz pokazać dominację. Nie boicie się konfliktów i jasno ustalacie, czego chcecie. To w gruncie rzeczy imponujące.

Teoria męskości „otwartych” oraz męskości „zamkniętych”

To wszystko, co do tej pory przytoczyłam, jest silnie stereotypowe. Tymczasem problemy płci, a także płciowości nigdy nie były (a już tym bardziej nigdy nie będą) zero-jedynkowe. W 2020 roku ta myśl doprowadziła australijską badaczkę Karlę Elliott do utworzenia na kanwie badań bell hooks swoistego schematu „spektrum” przejawów męskości.  

W teorii Elliott „centrum” stanowi miejsce pełne przywilejów, gdzie naturalnie można umieścić właśnie tych uprzywilejowanych. Być może bliska jest Wam komediowa twórczość Bo Burnhama – do centrum trafiłby mężczyzna, o którym śpiewa w utworze 1985. Biały, cispłciowy, heteroseksualny, co najmniej z klasy średniej. Łatwo mu dominować nad resztą. Stanowi punkt odniesienia, ale bardzo skonkretyzowany, wykluczający. Kojarzony jest ze społeczeństwem patriarchalnym
i tradycyjnym. Centrum jest regresywne, szczelne oraz zamknięte.  

Męskości spoza centrum nie są ściśle zdefiniowane, co prowadzi do ogromnej różnorodności, ale i szeregu represji, które skutecznie odstraszają mężczyzn
z „centrum” do przemieszczania się na odleglejsze fragmenty schematu. A szkoda, bo takie migracje mogłyby owocować większą świadomością przenikania się obu tych obszarów. W końcu przed męskością i kobiecością idzie jeszcze człowieczeństwo. 

Studium przypadków

Ostatnio rekordy popularności bije serial, z którego męskość w różnych swych stadiach i barwach aż kipi. Mowa oczywiście o Gorącej Rywalizacji**, która, choć niektórym jawi się przede wszystkim jako przesycone erotyzmem romansidło, może nam co nieco powiedzieć o współczesnym pojęciu męskości i problemach z nią związanych. 

W historii składającej się z 6 odcinków, opartej na prozie Rachel Reid, poznajemy 4 głównych bohaterów związanych mniej lub bardziej ze światem kanadyjskiego i amerykańskiego hokeja: Ilyę Rozanova, Shane’a Hollandera, Scotta Huntera oraz Kipa Grady’ego. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki jawią się odbiorcom na pierwszy rzut oka, na schemacie Karli Elliot umieściłabym ich w następujący sposób: 

Scott Hunter znajduje się w samym środku „centrum”, bo też najlepiej ze wszystkich spełnia jego „warunki”. Niewiarygodnie przystojny, biały, cispłciowy... Niewyoutowany gej. W bardzo podobnej sytuacji jest Ilya, choć jego nieśmiało przesuwam nieco bliżej w stronę „marginesów”, z uwagi na imigrancką przeszłość i nieco mniej pieczołowite ukrywanie własnego biseksualizmu. W tym naszym hokejowym spektrum spotykamy również Shane’a, który wydaje się niebezpiecznie balansować pomiędzy zachowaniem jak największej ilości „centrowych” cech, a wpadaniem w nawias „marginesów” za sprawą swego na wpół koreańskiego pochodzenia, autyzmu czy dość, cóż, homoseksualnych tendencji. W tym wszystkim najłatwiej jest Kipowi – bariście i studentowi ASP. Jako wyoutowany gej czuje się pewnie w swojej, paradoksalnie, niepewnej sytuacji: funkcjonowaniu na „marginesie” męskości, tak jak postrzega ją społeczeństwo.

Wiele problemów, które dotykają bohaterów, wynika bezpośrednio z kreacji konkretnego wizerunku, budowanego na kanwie cech, widzianych jako charakterystycznych dla „centrum”. Świadomość korzyści i bezpieczeństwa z bycia uprzywilejowanym (zwłaszcza w konserwatywnym hokejowym półświatku) skutecznie zagłusza własne „ja”, nawet wówczas, gdy swoista „migracja” po schemacie Karli Elliott byłaby najbardziej sprawiedliwym aktem w stosunku do samego siebie. Dopiero akt odwagi Scotta Huntera, przetarcie szlaku i wyjście z szafy na lodzie, przed całym światem hokejowym, pozwala innym na moment refleksji nad własną tożsamością. Zmienia tym samym zasady gry. 

Pozwólcie być sobie SOBĄ

Kończąc ten mój babski wywód na temat męskości, chciałabym życzyć Wam jeszcze czegoś, Drodzy Panowie: 

Nie bójcie się być sobą, choćby to zależało od zrzucenia z pleców jarzma cech, tworzących z was „prawdziwego faceta”. Nie wierzcie tym wszystkim, którzy Wam mówią, że jest na to tylko jeden sposób. Idźcie swoją drogą. Kochamy Was. 

Bibliografia

  1. Kluczyńska U., Kłonkowska A. M., Socjologia męskości. Teorie w badaniach, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2024. 

  2. Gender w języku, kulturze i literaturze, (red.) Arabski J., Łyda A., Ziębka J., Wyższa Szkoła Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach, Katowice 2013. 

Przypisy

*Mówimy tu, oczywiście, bardzo ogólnie i dość stereotypowo. W większości badań genderowych (a więc związanych właśnie z płcią) ustalamy średnią, by móc mówić o tzw. ‘płci kulturowej’. To, że jakiś model komunikacji jest „męski”, nie oznacza, że nie posługują się nim niektóre kobiety i vive versa.  

**ang. Heated Rivalry