Powrót
Memento mori

Memento mori

Dominika Zięciak
Autorka tekstu
Dominika Zięciak
Anna Majewska
Korektorka
Anna Majewska
Wiktoria Hyla
Autorka grafik
Wiktoria Hyla
1 listopada 2026

******

Na początku byłam JA. 

Ze MNIE zrodził się świat i zrodzili się bogowie. Jestem ciszą, słyszalną w śpiewie TWÓRCÓW. Jestem niebytem, który BYŁ, gdy tworzono. Jestem cieniem, szumem wiatru w rajskim ogrodzie. Przyczajonym szeptem, który przemówił do Praojca „amen!”, gdy stało się to, co stać się musiało. Głosem w głowie Pramatki, która wydaje ze swego łona życie na moją wieczną ucztę. Oboje srodze się pomylili, gdy myśleli, że ich grzech powołał MNIE do istnienia. 

Gdy koło dziejów obraca się i obraca, JA wciąż w ciszy spoglądam na Kaina, gdy dusza Abla odchodzi ze mną DALEJ. Nie niosę krwi ani bolesnych wrzasków – to brzemię należy do adamowych dzieci. Żywię się tym, co zostaje z okrucieństwa władców, kar i rzezi, z plag i wszelkich chorób. Jak rolnik zbieram uczciwie plon, precyzyjnie odcinam spirytualne od materialnego, kłos od marnej ludzkiej łodyżki. Nie lubię bałaganu – to brzemię należy do adamowych dzieci. Wśród modlitw i błagań pozostaję niezmienna. Jestem taka, jaka byłam na początku. Nie dla MNIE tłumaczenie, nie dla MNIE pocieszenie. Nie bywam okrutna i nie muszę za okrucieństwo żałować – to brzemię należy do adamowych dzieci. 

Wszystkich porywam do tańca, choć ze śmiechem MI nie do twarzy. Szaleńczo wirujemy od wieków, a niesie nas rytm bębna, dziki i pierwotny, jak rozciągnięta na nim zwierzęca skóra. Szaleńczo wirujemy od wieków, a niesie nas delikatny ton lutni, wygrywający balladę zakochanego trubadura. Szaleńczo wirujemy od wieków, a niesie nas wspaniale czysty hejnał wojennej trąby. Szaleńczo wirujemy od wieków, a niesie nas ezoteryczny nowoorleański jazz. Szaleńczo wirujemy od wieków, a niesie nas sztampowa ballada rockowa Led Zeppelin. Na schodach do NIEBA wielu tancerzy wybiło sobie już zęby. Wszystkie ząbki skrupulatnie zbieram: królewskie, żebracze, starcze, dziecinne. 

Zakuwano MNIE w kajdany, by z własnej chciwości zatrzymać naturalny bieg rzeczy. Nie mam szacunku do żarłocznych konsumentów ŻYCIA. Nie do tych, którzy chciwie pochłaniają je ponad miarę. Nawet bogowie przede mną nie umkną, choć twierdzą, że jest inaczej. 

Gdy sądzą, że będę dla nich łaskawa, przychodzą tylko po wiedzę. Kochają się w niej, wymieniają miłosne uściski. Radosne uniesienie, słodka rozkosz ułudy: zupełnie jakby MOJA ciemność miała im przynieść oświecenie. Jakby sądzili, że wzniosą się ponad MNIE, że w ogólnym rozrachunku wygrają. Że nikt im nie powie: „bóg umarł”. 

Na początku byłam JA. Teraz jestem JA. U krańca dziejów będę JA. 

Nie przybędę samotnie, ale nie będę częścią oddziału jeźdźców. Gdy WOJNA pochłonie cały pokój świata, zbiorę swoje żniwo. Podążę w krok za ZARAZĄ, by wyprowadzić DALEJ ludzkie dusze, wydalone z ciała przez ropiejące rany. Posilę się ofiarami GŁODU. A kiedy już praca zostanie wykonana i przestanie istnieć BYT, pozostanę tylko JA w swym NIEBYCIE. 

Po ciebie też przyjdę. Będę cię gonić, tak jak wilk goni jagnię. Pamiętaj – memento.