
Nowa wizja Krainy Oz – o czym naprawdę jest „Wicked”?
Nowa wizja Krainy Oz – o czym naprawdę jest „Wicked”?
Wszyscy znamy historię Czarnoksiężnika z Krainy Oz oraz Dorotki. Część z nas oglądała ten amerykański film familijny, będący jednocześnie musicalem z 1939 roku w produkcji Melvyna LeRoya oraz reżyserii Victora Fleminga. Film, który jest adaptacją powieści dla dzieci „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” autorstwa L. Franka Bauma.
Ale czy znamy całą historię, a może jedynie jej część?
Nowa perspektywa na Krainę Oz
„Czarnoksiężnik z krainy Oz” był kilkukrotnie przenoszony na ekrany kin i telewizorów: jako „Czarnoksiężnik z krainy Oz”, „Powrót do Krainy Oz” (1985), ,,Oz: Wielki i Potężny’’ (2013), „Wicked” (2024) czy... „Wicked: For Good” (2025).
„Wicked” trafił do kin jako jedna z najbardziej wyczekiwanych adaptacji musicalowych ostatnich lat. Akcja filmu Jona M. Chu, podzielonego na dwie części, wraca do Krainy Oz, ale robi to, cofając się do wydarzeń sprzed spotkania Dorotki z Czarodziejem. To historia Elphaby i Glindy, dwóch czarownic, których losy prowadzą do powstania jednej z najbardziej utrwalonych baśniowych opozycji – dobra i zła.
Na tym etapie „Wicked” i „Wicked: For Good” można by opisać jako rozbudowaną opowieść o przyjaźni, dojrzewaniu i wyborach moralnych. Jednak im dalej film odchodzi od znanej narracji, tym wyraźniej ujawnia się jego drugi plan. Kraina Oz przestaje być fantastycznym miejscem...
To nie są niewinne baśnie dla dzieci czy efektowny musical ze świetną muzyką, które zostały jedynie przeniesione na ekran kin. To coś więcej – to polityczna opowieść o tym, jak władza tworzy wrogów, jak społeczeństwo uczy się nienawiści oraz jak łatwo kłamstwo zastępuje prawdę. Kraina Oz w tej interpretacji nie różni się zasadniczo od współczesnych państw – jest systemem opartym na strachu, propagandzie, a także wygodnym podziale świata na „nas” i „ich”.
Elphaba i G(a)linda
Elphaba zostaje w tej historii wrogiem publicznym nie dlatego, że komukolwiek zagraża, lecz dlatego, że nie daje się podporządkować. Jej zielona skóra staje się politycznym pretekstem – widocznym znakiem inności, który można łatwo wykorzystać do mobilizacji społecznego lęku. „Wicked” oraz „Wicked: For Good” przedstawia mechanizm znany z historii czy teraźniejszości – władza potrzebuje figury wroga, by odwrócić uwagę od własnych nadużyć i skonsolidować poparcie.
Film bardzo świadomie demaskuje język propagandy. Zielonoskóra wiedźma nie zostaje pokonana argumentami, lecz narracją. Plotka, uproszczenie i kłamstwo okazują się skuteczniejsze niż fakty oraz prawdomówność. Wystarczy właściwie opowiedziana historia, by pozbawić jednostkę głosu, a tłum – zdolności krytycznego myślenia. „Zła Czarownica” jest wytworem systemu, a nie jego przeciwniczką z wyboru.
Równie polityczna jest postać Glindy – symbol konformizmu władzy miękkiej i pewnego rodzaju uległości, strachu – przedstawia kogoś, kto woli „łatwiejszą ścieżkę”. Glinda nie jest tyranem, lecz współuczestniczką. Wie, że system jest wadliwy, ale wybiera karierę, bezpieczeństwo oraz społeczną akceptację.
„Wicked” i „Wicked” For Good” stawiają niewygodne pytanie: czy bierność i milcząca zgoda nie są równie groźne jak jawna opresja? Film sugeruje, że autorytaryzm nie rodzi się wyłącznie z brutalnej siły, lecz z wygodnych wyborów ludzi, którzy „nie chcą się angażować” i widzieć więcej.
Lustro współczesnej polityki w dwuczęściowej wersji filmu
Podział filmu na dwie części wzmacnia polityczny przekaz. Pierwsza pokazuje, jak system tworzy wroga – powoli, metodycznie, z użyciem symboli i emocji. Druga obnaża skutki – kiedy narracja zostaje utrwalona, prawda przestaje mieć znaczenie, a historia zostaje napisana przez tych, którzy kontrolują przekaz. To nie opowieść o upadku jednostki, lecz o triumfie propagandy.
Kraina Oz w „Wicked” oraz „Wicked: For Good” to państwo obłudy, w którym władza nie musi być szczególnie kompetentna – wystarczy, że potrafi opowiadać przekonujące historie. Film pokazuje, że społeczeństwo chętnie przyjmuje prosty podział na dobro i zło, jeśli zwalnia ono z odpowiedzialności czy krytycznego myślenia. Inność zostaje uznana za zagrożenie, a sprzeciw – za zdradę.
„Wicked” i „Wicked: For Good” są więc ostrzeżeniem. Opowiadają o świecie, w którym moralność zostaje podporządkowana narracji, a polityka nie potrzebuje prawdy – wystarczy jej skuteczny mit. To film o tym, jak łatwo zrobić z kogoś potwora i jak trudno potem cofnąć raz wypowiedziane kłamstwo.
W tej wersji Kraina Oz nie jest bajką dla dzieci. Jest lustrem, w którym odbija się współczesna polityka – ze swoją pogardą dla faktów, instrumentalizacją strachu i gotowością do poświęcenia jednostki w imię „większego dobra”. Dwuczęściowa forma musicalu nie łagodzi tego przekazu, lecz pozwala mu wybrzmieć w całej, niewygodnej ostrości.