Powrót
Od Mont Blanc po familok, czyli Kordian mówi po śląsku!

Od Mont Blanc po familok, czyli Kordian mówi po śląsku!

Kamila Szwajcowska
Autorka tekstu
Kamila Szwajcowska
Monika Konkol
Korektorka
Monika Konkol
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
10 marca 2026

Od Mont Blanc po familok, czyli Kordian mówi po śląsku!

Gdyby ktoś powiedział mi kiedyś, że Kordian zabrzmi po śląsku – i że zabrzmi tak dobrze, mocno i naturalnie – prawdopodobnie bym nie uwierzyła. Wydawałoby się, że romantyczny dramat i śląski idiom to dwa światy, które biegną równolegle i nigdy się nie spotkają. A jednak przekład Mirosława Syniawy pokazuje coś zupełnie odwrotnego: że właśnie język jest mostem, a nie barierą. I że kiedy klasykę przepuści się przez inną wrażliwość, może zabrzmieć pełniej niż w oryginale.

Ważne jest jedno: tu nie chodzi o przeniesienie Kordiana na Śląsk, osadzenie go w familoku czy dopisanie mu tramwaju pod oknem. Nie ma mowy o regionalnej scenografii. Chodzi o to, że śląszczyzna otwiera tekst od środka, wydobywa z niego energię i emocje, które w standardowej polszczyźnie bywają przygaszone lub podlane szkolnym patosem. Romantyzm nie zmienia miejsca akcji – zmienia rezonans.

Śląski idiom okazuje się niezwykle pojemny. Szorstki, ale jednocześnie ciepły. Konkretny, a przy tym metaforyczny. Bliski codzienności, ale zdolny do wzniosłości bez fałszu. Dzięki temu konflikt Kordiana, jego bunt i lęk przestają być „historyczne” – stają się znów ludzkie. To nie jest już spiżowa figura recytująca swoje kwestie z pomnika narodowej tożsamości. To ktoś, kto mówi żywym, pulsującym językiem. I właśnie dlatego słuchamy go uważniej.

Syniawa nie „uśląszcza” romantyzmu, tylko wydobywa jego nerw. Zdejmuje warstwę szkolnej patyny, pod którą w Kordianie zawsze tliła się młodzieńcza energia, gniew, niepokój i rozdarcie. W śląszczyźnie to wszystko brzmi bardziej bezpośrednio – jak rozmowa, a nie recytacja. Jak emocja, a nie obowiązek lekturowy.

Drugą warstwą tego doświadczenia są ilustracje Katarzyny Witerscheim – przewrotne, niejednoznaczne, emocjonalne. Nie próbują „uczyć” romantyzmu i nie próbują go unowocześniać na siłę. Podobnie jak przekład, traktują klasykę z powagą, ale bez nabożności. Są wizualnym odpowiednikiem śląskiej wersji językowej: odważne, przyziemne, a zarazem pełne napięcia. To nie dekoracja, tylko drugi głos, który współbrzmi z tekstem.

A wrys*, który otrzymałam w egzemplarzu, dopełnił to spotkanie. Był jak sygnał: „to jest tekst, którego ktoś dotknął, przetworzył, dał mu cząstkę siebie”. I w pewnym sensie tak działa cały ten projekt. Pokazuje, że literatura żyje naprawdę wtedy, gdy ma kontakt z czytelnikiem – bez barier, bez muzealnej szyby.

Śląski Kordian jest więc dowodem na to, że romantyzm nie musi być odległy, górnolotny ani wydestylowany z codzienności. Że język, nawet ten mocno osadzony regionalnie, może odświeżyć tekst kanoniczny bardziej niż niejedna akademicka interpretacja.

I co najciekawsze – ta śląska wersja nie odciąga Słowackiego od jego świata. Przeciwnie. Zbliża nas do niego, pokazuje, że wielka literatura nie potrzebuje nimbu, by działać. Potrzebuje tylko głosu, który brzmi prawdziwie. A śląszczyzna, jak się okazuje, potrafi ten głos wydobyć z wyjątkową precyzją.

Może właśnie dlatego ten przekład zostaje w głowie na długo: ponieważ nadaje klasyce nowe życie, jednocześnie niczego jej nie odbierając. I przypomina, że czasem wystarczy zmienić język**, by usłyszeć tekst na nowo.

Przypisy

*Określenie użyte na targach książki przez autorkę wspomnianych wcześniej ilustracji.

**Język śląski od lat pozostaje kwestią sporną – zarówno wśród językoznawców, jak i w debacie publicznej. Jedni uznają go za odrębny język o własnej historii, strukturze i bogatej kulturze, inni traktują go jako dialekt języka polskiego. Sprawa nabiera znaczenia zwłaszcza w kontekście starań ruchów i organizacji śląskich, w tym m.in. Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej oraz środowisk skupionych wokół Uniwersytetu Śląskiego, które od lat zabiegają o oficjalne uznanie śląskiego jako języka regionalnego. W efekcie do sejmu wielokrotnie trafiały projekty ustaw mających nadać mu taki status. Mimo rosnącej liczby użytkowników deklarujących śląski w spisach powszechnych oraz rozwijającej się literatury i mediów w tym języku, sprawa wciąż pozostaje nierozstrzygnięta na poziomie państwowym.

Od Mont Blanc po familok, czyli Kordian mówi po śląsku! – Zaparzone Rozmowy