Powrót
Ostatni taki rok

Ostatni taki rok

Manuela Jarzębska
Autorka tekstu
Manuela Jarzębska
Magdalena Widuch
Korektorka
Magdalena Widuch
Instagram
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
9 marca 2026

Ostatni taki rok

Rok 2026 nie ma jeszcze trzech tygodni. Styczeń upływa nam nie pod falą noworocznego entuzjazmu (nowy rok, nowa ja), a pod falą nostalgii za tym, co było dekadę temu. Wydaje się, że mało kto czeka na to, co przyniesie nowy rok – raczej wszyscy się tego boimy.  

Frustracja nad obecną sytuacją narastała stopniowo, ale wyjątkowo trudny 2025 przelał czarę goryczy. Ubiegły rok nie był zbyt łaskawy. Na świecie pogłębiły się kolejne kryzysy polityczne, gospodarcze, mieszkaniowe, a rynek pracy nie wita wchodzącego w dorosłość pokolenia Z z otwartymi rękami. Ta kulminacja jest chyba głównym powodem, dlaczego w 2026 roku nie wchodzimy z pełnią entuzjazmu i wiary w lepszą przyszłość. Zamiast tego  masowo zaczęliśmy wspominać to, co było dziesięć lat temu –wchodzący wtedy w dorosłość millenialsi mieli powody, żeby z nadzieją patrzeć w przyszłość. 

2016 rok to czas, kiedy świat ustabilizował się po kryzysie ekonomicznym z 2008. Social media były jeszcze wtedy przestrzenią, gdzie emanowało głównie optymizmem i chwaliło się sukcesami – były  dużo bardziej spersonalizowane i nie zawierały wszechobecnych dziś reklam.2016 rok był ostatnim takim rokiem. 

Wszystko zaczęło się od reakcji. W lutym 2016 Facebook wprowadził długo wyczekiwaną funkcję reakcji. Facebookowe „Lajki”, które urosły już wtedy do rangi symbolu popkultury przestały być wystarczające. Od 2017 roku treści w Internecie zaczęły stawać się bardziej drapieżne, agresywne, mające wywołać jak najsilniejsze emocje. Lajki przestały wystarczać, teraz chodziło o stanowczą reakcję – o ruch pod postem. Jeśli wcześniej polubienia były czegoś wyznacznikiem, to reakcje szybko stały się walutą.

Pod koniec 2016 Donald Trump rozpoczął swoją pierwszą kadencję. Chociaż każda zmiana władzy w USA staje się też problemem reszty świata, to ta prezydentura jest pod tym kątem wyjątkowa. Internet także odczuł, że coś się zmieniło. Wtedy jeszcze 45. prezydent Stanów Zjednoczonych wyjątkowo ochoczo korzystał z Twittera, a nigdy nie był on wielkim erudytą. Dotychczas głowy państw ograniczały się raczej do oficjalnych komunikatów i formalnego języka, a Trump natomiast z platformy do dzisiaj korzysta intensywnie, obrażając przy tym innych polityków, celebrytów, całe państwa, ale także zwyczajnych obywateli. Jego aktywność, nie tylko w Internecie, dała przyzwolenie innym na popuszczenie hamulców. Social media stopniowo przestały być wesołym miejscem. No bo… skoro sam prezydent USA tylko w trakcie pierwszych trzech lat swojej kadencji mógł obrazić na Twitterze prawie 600 osób, to znaczy, że każdy może… 

Po Trumpie przyszła pora na Brexit w 2019 roku. Ogromna zmiana polityczna, rysa na wizerunku Unii Europejskiej i symbol niezgody części brytyjskiego społeczeństwa na zmiany – albo raczej zwycięstwo prawicy i szukania kozłów ofiarnych. W 2025 roku aż 56% Brytyjczyków żałowało tej decyzji, ale ubiegły rok wydawał się być już innym światem. Kilka lat temu pandemia koronawirusa brutalnie przecięła naszą rzeczywistość i zatrzymała świat. W okresie, kiedy większość ludzi była zamknięta w domach, wydawało się, że zachodzi jakaś inna zmiana. Dla wielu był to mimo wszystko czas zrewidowania swojego życia, poznania na nowo bliskich i odkrycia nowych pasji. Wtedy przyszłość była faktycznie niepewna, wielkie imprezy przenoszono na kolejne lata i nawet rządzący nie wiedzieli do końca jak się zachować. Jednak i to minęło – chociaż wtedy myśleliśmy , że świat się zatrzymał. Dziś, w 2026 roku, pandemia powoli staje się przytłumioną pieśnią przeszłości, nikt do niej za często nie wraca ani w filmach, ani w politycznych exposé. Ale w rzeczywistości koronawirus oddzielił minioną i obecną dekadę przepaścią, stał się alegorią utraty kontroli, której do dziś nie odzyskaliśmy. Społeczeństwo jest coraz bardziej spolaryzowane, kapitalizm coraz bardziej żarłoczny, attention span coraz mniejszy, Internet coraz bardziej zalany ogłupiającymi wytworami AI, a wszystko wydaje się być reklamą, od której coraz trudniej uciec. 

2016 to nie data, a symbol całego okresu, trochę jego kulminacja. Mało który rok dał nam tyle muzycznych przebojów, bo tylko wtedy wyszły hity takie jak: Closer, Love Yourself, I Took a Pill on Ibiza czy Lean On. Rok wcześniej dostaliśmy We Don’t Talk Anymore Charliego Putha, a rok później Shape of You i Castle on the Hill Eda Sheerana. To wtedy nosiło się spodnie z wysokim stanem, crop-topy i chokery, a każdy marzył o szminkach Kylie Jenner i zadowalał się zamiennikami z Lovely. To wtedy Tumblr, platforma, na której mogły uzewnętrzniać się wrażliwe nastolatki i Pokémon Go, gra, która masowo wyciągała ludzi z domów, przeżywały swój złoty okres. Ale o tym, jaki był vibe  Coachelli 2016, Kendall Jenner powiedziała już kilka lat temu w viralowym nagraniu dla Vogue.  

Fraza 2016 od początku stycznia została na TikToku wyszukiwana już kilka milionów razy, a prawie 2 miliony użytkowników zamieściło nagrania z użyciem filtra, który stylizuje je na ten właśnie rok. Nie bez powodu oprócz trendów takich jak 2016 na TikToku popularne są też frazy takie jak: millenial optimism czy nostalgiczne „You can go back, but no one will be there”. Romantyzacja tego, co było nie zaczęła się 1 stycznia ani nawet w grudniu. To od lat budowane napięcie, którego apogeum nastąpiło właśnie teraz. Nie dlatego, że 2016 był tak wspaniałym rokiem dla ludzkości, ale dlatego, że był to w pewnym sensie rok graniczny. Dzisiaj, dziesięć lat później, rzeczywistość stała się tak przytłaczająca, że wiara w lepszą przeszłość musi nam wystarczać.

Ostatni taki rok – Zaparzone Rozmowy