Powrót
„Pokój”, czyli o sztuce napisanej przez Szczepana Twardocha

„Pokój”, czyli o sztuce napisanej przez Szczepana Twardocha

Barbara Kuliga
Autorka tekstu
Barbara Kuliga
Instagram
Anna Majewska
Korektorka
Anna Majewska
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
16 lipca 2026

Pokój, czyli o sztuce napisanej przez Szczepana Twardocha

Pokój, w reżyserii Szczepana Twardocha i Roberta Talarczyka, jest sztuką Teatru imienia Juliusza Słowackiego w Krakowie, która opowiada nie tylko o Polsce, ale również (i co może ważniejsze) o Polakach. W bunkrze spotykają się delegacje dwóch stronnictw – Patriotów oraz Demokratów. Pojawia się także postać mediatora, którą jest Gospodyni. Ich celem jest wynegocjowanie warunków pokoju oraz połączenie na nowo Polski, co oczywiście nie jest łatwe. Pokój jest swoistą opowieścią o tym, jakie mamy lęki, pragnienia itp. Konkluzja sztuki jest niestety niezbyt pozytywna, ponieważ to, co łączy nas jako naród to nienawiść do wrogów czy po prostu szeroko pojętej inności.

Sztuka operuje genialną w swojej prostocie dwuznacznością tytułu. „Pokój” to bowiem zarówno fizyczna, zamknięta przestrzeń (izba, azyl, więzienie), jak i stan pożądanego, lecz nieosiągalnego ładu – zawieszenia broni między ludźmi, historią a ich własnymi demonami. „Pokój” stanowi przeciwieństwo wojny, a to o nią głównie chodzi, interpretując wprost. Autor pokazuje, że formalne zakończenie konfliktu zbrojnego nie jest równoznaczne z nadejściem prawdziwego pokoju.

Dla Twardocha przestrzeń jest czymś bardzo ważnym, ponieważ nie stanowi jedynie tła, ale staje się pełnoprawnym bohaterem dramatu. Poprzez umieszczenie akcji w bunkrze, bohaterowie są zamknięci w jednej lokalizacji, co potęguje napięcie psychologiczne. Stworzenie takiego miejsca sprawia, że nie mają oni możliwości ucieczki, przez co są zmuszeni do konfrontacji ze sobą, ale także z własną przeszłością. To właśnie ten konkretny pokój, zamiast być schronieniem i ostoją spokoju, staje się pułapką, w której echa przeszłości rezonują ze zdwojoną siłą.

Bohaterowie dramatu noszą w sobie niezagojone rany. Pokój, w którym przebywają, jest podszyty przemocą – tą dawną, fizyczną oraz tą obecną, symboliczną. Relacje między postaciami to permanentna walka o dominację i uznanie własnej krzywdy za nadrzędną. Twardoch bezlitośnie obnaża fakt, że ludzka potrzeba odwetu jest silniejsza niż pragnienie pojednania.

Pokój jest bezlitosną anatomią „wojny polsko-polskiej” i radykalnej polaryzacji, która wymknęła się spod jakiejkolwiek kontroli. Twardoch stawia w swoim tekście niezwykle gorzką, wręcz niszczycielską diagnozę: jedynym spoiwem, które wciąż łączy Polaków jako naród, jest ich wzajemna nienawiść. Negocjacje pokojowe, zamiast dążenia do kompromisu i zasypania dzielącej kraj linii, szybko przeradzają się w festiwal pieniactwa, urażonej dumy i wzajemnych oskarżeń. Autor nie faworyzuje żadnej ze stron – obnaża cynizm, zacietrzewienie i hipokryzję zarówno narodowych populistów, jak i liberalnych elit. Pokazuje tym samym, że ogłupienie ideologicznym sporem oślepia bohaterów na realne, zewnętrzne niebezpieczeństwo, które niemal dosłownie stoi u ich bram.

Niezwykle istotnym elementem dramaturgii Pokoju jest przesunięcie akcentów w stronę bohaterek kobiecych – stanowią one większość postaci dramatu. To właśnie kobiety, na czele z neutralną Gospodynią bunkra, usiłują okiełznać męskie, agresywne i plemienne instynkty polityków. Twardoch oddaje im głos, czyniąc z nich kluczowe figury, decydujące o dynamice i ostatecznym kształcie negocjacji. Tej politycznej i psychologicznej walce towarzyszy dodatkowo motyw medialnego spektaklu – obecność kamery, rejestrującej i zniekształcającej na żywo twarze bohaterów, obnaża fakt, że współczesna polityka stała się teatrem pozorów.

Ostatecznie Pokój nie przynosi łatwego pocieszenia; jest to brutalny i głośny krzyk ostrzegawczy przed samozagładą, ku której nieuchronnie zmierza społeczeństwo niezdolne do wybaczenia i prawdziwego dialogu.

Sztuka Twardocha stanowi przejmujące studium ludzkiej bezradności wobec historii. Poprzez przeniesienie ciężaru z szerokiego epickiego tła na kameralną scenę, autor stworzył dramat o wielkiej sile rażenia. Pokój jest próbą udowodnienia, że najtrudniejsze bitwy nie rozgrywają się na wojnach czy polach bitew, ale w naszych prywatnych życiach, „pokojach” naszych domów i w ciasnych zakamarkach naszych sumień. Autor stara się pokazać, że wewnętrzne konflikty dotyczą każdego.