
Przepaść między życiem a scrollowaniem
Czasami zapominamy jak piękne jest życie. Może wystarczy odłożyć telefon i tego doświadczyć?
Przepaść między życiem a scrollowaniem
Współczesne życie budujemy na dwóch płaszczyznach: fizycznej i cyfrowej. Pomimo, że granice pomiędzy nimi zaczynają się zacierać, to opierają się one na sprzecznych zasadach. Zrozumienie tej znaczącej różnicy to aktualnie nie tylko kwestia związana z higieną cyfrową, ale staje się walką o autentyczność własnego życia i jego doświadczania. Obecny człowiek spędza średnio od 3 do 6 godzin dziennie na przeglądaniu treści w mediach społecznościowych. To, co zaczęło jako narzędzie komunikacji, stało się alternatywną płaszczyzną egzystencji.
Istotną rolę ma dostarczanie dopaminy oraz satysfakcji do organizmu. Osiągnięcia z prawdziwego życia najczęściej są efektem ogromu pracy i wymagają poświęcenia dużej ilości czasu. Nagroda pojawia się na końcu, często ciężkiej, drogi – nauka gry na instrumencie, przyswajanie wiedzy dotyczącej obcego języka, gotowanie posiłku czy budowanie relacji. Natomiast poprzez scrollowanie dostarczamy naszemu organizmowi różne bodźce w milisekundach. Tak naprawdę tylko jedno przesunięcie palcem dzieli nas od zobaczenia kolejnego filmiku, który może wzbudzić w nas emocje. Stanowi eliminator nudy, ale jednocześnie sprawia, że ludzie szybciej tracą cierpliwość.
Prawdziwe życie jest nieuporządkowane i pełne niedoskonałości. Tak naprawdę nie wiemy, czego możemy się spodziewać. Powoduje to, że ludzie chcą chociaż na chwilę poczuć stabilność, więc wolą zatracić się w internetowym świecie. Jednak tam można dostać typowo wyselekcjonowane informacje. Gdy ktoś chce poprawić sobie humor może obejrzeć np. filmiki ze słodkimi zwierzakami, a gdy ma ochotę, żeby zatracić się w informacjach dotyczących np. makijażu, to bardzo łatwo może na nie trafić. Scrollowanie karmi nas „najlepszymi momentami” z czyjegoś życia. Widzimy świat, który jest przefiltrowany, który ma być jak najbardziej atrakcyjną formą dla oglądających. Negatywnym skutkiem jest fakt, że podświadomie zaczynamy porównywać swoje życie z tym, które właśnie obejrzeliśmy u kogoś. W efekcie, zamiast inspirować, scrollowanie często buduje poczucie niedopasowania i lęku przed pominięciem czegoś istotnego, czyli tzw. FOMO.
Mówiąc o emocjach, ważne jest to, aby podkreślić, że nasze istnienie składa się z wielu różnych emocji, które tworzą koloryt naszych żyć. Czasami może być ciężko i nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z ciężkimi emocjami, ale należy pamiętać, że zawsze po tych trudnych chwilach przychodzą te piękne. To właśnie dzięki temu bardziej doceniamy niektóre chwile i sytuacje, które nas spotykają. W internecie głównie doświadczamy emocji skrajnych, czyli takich które mogą budzić zachwyt bądź oburzenie. Powoduje to mocne ograniczenie tego, czego możemy doświadczyć.
Ważną rolę odgrywają relacje oraz bycie we wspólnocie. W świecie rzeczywistym relacje są budowane poprzez obecność, rozmowy lub milczenie czy samą mowę ciała. Natomiast konflikty wymagają od nas konfrontacji i empatii. Mówiąc o świecie cyfrowym, relacje często są zastępowane poprzez dawanie reakcji pod oglądanymi treściami. Powoduje to, że algorytm sprawia, że trafiamy potem na ludzi głównie o podobnych poglądach czy upodobaniach, co nasze. Taki efekt buduje złudne poczucie wspólnoty, które znika po wyłączeniu ekranu. Nie stanowi niczego stałego. Może być miłe, ale nie ma potem zbyt dużego odniesienia do świata rzeczywistego.
Scrollowanie nie jest czymś całkowicie złym, ponieważ stało się formą nowoczesnej rozrywki i źródłem informacji. Problem pojawia się, gdy zaczyna ono zastępować nasze życie, zamiast je uzupełniać. Należy wtedy zastanowić się, czy chcemy całe dnie spędzać na przeglądaniu jakiejś aplikacji.
Prawdziwa wolność w XXI wieku to umiejętność odłożenia telefonu nie dlatego, że nie mamy co tam robić, ale dlatego, że to, co dzieje się „tu i teraz” ma dla nas większą wagę, mimo swojej niedoskonałości. Prawdziwe życie, choć bywa męczące i pozbawione filtrów, posiada jedną niezbywalną wartość: jest nasze. Powinniśmy z niego korzystać i czerpać garściami to, co los rzuca nam pod nogi.
