
Przyjaźń in your 20’s
But in the end, they’re the people you always come home to (Ostatecznie to oni są ludźmi, do których zawsze wracasz)*, czyli o przyjaźniach zawieranych w latach dwudziestych.
Dla moich dziewczyn, które znalazły we mnie światło w momencie, gdy było najwięcej mroku.
Przyjaźń in your 20’s
Dwudzieste lata życia są okresem, kiedy przyjaźń przestaje być kwestią geografii, wspólnej ławki w szkolnej sali czy mieszkania w małym mieście. To właśnie wtedy staje się czymś zupełnie innym – zjazdem z utartych torów codzienności i cichą, ale bardzo uważną decyzją.
Przyjaźń zawarta w tym wieku różni się od relacji nawiązywanych dużo wcześniej. Wynika to z faktu, że nie wiąże nas wspólne dorastanie, spędzanie czasu na placach zabaw czy pisanie klasówek. Poznają się ludzie, którzy są już ukształtowani – choć wciąż niepewni tego, jak mają funkcjonować w dorosłym świecie – z pierwszymi rysami na życiorysie i bagażem doświadczeń.
Wyjątkowość przyjaźni nie wynika z dzielenia szkolnej ławki czy bycia w jednej klasie. Tworzy ją podobne spojrzenie na świat, poczucie humoru, wyznawanie wspólnych wartości czy pasji. Relacja powstaje na zasadzie wzajemnego, świadomego wyboru – choć oczywiście wciąż możemy się zaskoczyć, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Po dwudziestce czas staje się towarem deficytowym, dlatego jeśli decydujemy się zainwestować go w nową znajomość, robimy to w sposób przemyślany i ostrożny.
Nowy przyjaciel nie zna naszej przeszłości, ale poznaje nas takich, jakimi jesteśmy tu i teraz. Nie musimy tłumaczyć się ze swoich błędów, nieudanego pierwszego związku, dziecięcych kompleksów czy relacji z rodziną. Tym sposobem ta nowa osoba nie nakłada na nas dawnych oczekiwań. Przestrzeń w tej przyjaźni jest czysta – nie ma w niej miejsca na zdania typu: „Ty zawsze taki byłeś/byłaś” lub „Kiedyś byłeś/byłaś inny/inna”. Akceptacja gotowej historii oznacza, że słuchamy nawzajem swojej przeszłości nie po to, aby ją oceniać, lecz by zrozumieć, co ukształtowało dzisiejszą wrażliwość, granice i charakter drugiej osoby. Nowa przyjaźń daje komfort ujawniania swoich przeżyć we własnym tempie, bez pośpiechu. Pozwala wejść w relację bez potrzeby naprawiania czegokolwiek z dawnych lat. Może stać się dowodem na to, że da się zacząć nowy rozdział i być w nim w pełni docenionym za to, kim się stało, a nie kim się było.
Dwudzieste lata są czasem gwałtownych zderzeń z rzeczywistością – pierwsza praca, przeprowadzka czy poszukiwanie własnego miejsca. Osoby poznane właśnie wtedy stają się naszymi towarzyszami broni – wspólnie dzielimy nie tyle beztroskę, ile bardzo konkretne zmagania z prozą życia.
W tym wieku nikt nie musi się z nikim kolegować. Nie ma już instytucji, która zmuszałaby nas do spędzania razem ośmiu godzin dziennie. Każde spotkanie, każdy telefon i każda trudna rozmowa są potwierdzeniem tego, że dwie dorosłe osoby po prostu chcą mieć siebie nawzajem w swoim życiu.
Zbudowanie nowej więzi po dwudziestce wymaga przełamania dorosłego dystansu i naturalnego lęku przed zranieniem. Gdy jednak wpuszczasz kogoś do swojego ułożonego już świata, taka relacja często okazuje się jedną z najgłębszych (i takie są właśnie moje) – opartą nie na sentymencie do przeszłości, lecz na dojrzałym zachwycie tym, kim oboje dzisiaj jesteście.
Z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim moim znajomym, których poznałam w latach dwudziestych, oraz tym, z którymi nadal utrzymuję kontakt pomimo wielu trudności. Dziękuję, że jesteście w moim życiu. Dziękuję za to, że mogłam Was wybrać i jednocześnie sama zostałam wybrana. Przede wszystkim dziękuję dwóm niesamowitym kobietom, które pokazały mi, czym jest przyjaźń, wsparcie, lojalność i wzajemna uczciwość. To właśnie dzięki Wam poradziłam sobie z wieloma trudnymi sytuacjami, w których zawsze mogłam na Was liczyć. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić mojej wdzięczności za to, co mnie spotkało.
Przypis
*Seks w wielkim mieście