
*** (,,Tyś Panią na Parnasie”) – Martyna Gawin
*** (,,Tyś Panią na Parnasie”)
Jak żywioł zabrał mi matkę,
Tak ty odbierasz mi tchnienie,
Jesteś jak kwiat oklapły,
Z którego (wciąż) wyrasta istnienie.
Nie chcesz, a w głowie znów mącisz,
Jak wiatr porywasz me żagle,
Nie chcesz, lecz nie umiesz nie zbłądzić
W ciemności dalekie otchłanie.
Lśnieniem na skroni uciekasz,
W myśli natrętne i złudne-
Człowiekiem być, powiesz…
A przecież, życie z Tobą tak trudne...
Jesteś jak skaza- bolączką,
Cieniem na jasnej powiece,
Oswajasz swego poetę,
Tyś Panią, przy marnym poecie…
A gdy myśl złota przypłynie,
We śnie, w odmętach duszy,
Przychodzisz, zakradasz się cicho,
Jesteś źródłem tej burzy.
Nie chcesz, a w głowie znów mącisz,
Blaskiem obietnic mnie kusisz,
Powiedz, dlaczego tak cierpię,
To kres, czy początek podróży?