Powrót
Wiosenne odrodzenie, czyli o czym przypomina nam Wielkanoc

Wiosenne odrodzenie, czyli o czym przypomina nam Wielkanoc

Oto nadeszła wiosna a wraz z nią święta Wielkiej Nocy. Dowiedz się, co łączy jej przybycie, praktyki pogan oraz zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.

Dominika Zięciak
Autorka tekstu
Dominika Zięciak
Monika Konkol
Korektorka
Monika Konkol
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
5 kwietnia 2026

Wiosenne odrodzenie, czyli o czym przypomina nam Wielkanoc

Jeżeli, czytelniku, wyczujesz w tym moim monologu szczyptę chaosu, to już z góry zrzucę winę na przedświąteczną bieganinę, obejmującą obecnie przede wszystkim równoległe z pisaniem pieczenie mazurka*. Skoro zaś to sobie już wyjaśniliśmy, czuję się zobligowana do przeprowadzenia cię przez ten wspaniały okres wiosennego odrodzenia, jakim bez wątpienia są święta Wielkiej Nocy.

Wiosna, ach, to ty!

Na pewno się ze mną zgodzisz, że przez kilka ostatnich tygodni możemy obserwować, jak przyroda ostrożnie, małymi kroczkami powraca do życia**. Z Afryki przyleciały szpaki, forsycje zalały cały świat żółtymi kwiatami, jabłonie i śliwy lada dzień wybuchną słodkim owocowym zapachem, a każda mijana magnolia zmusza człowieka do wypowiedzenia „ach!”. Słońce nieśmiało grzeje coraz mocniej, zresztą dzięki zmianie czasu mamy z niego trochę więcej uciechy. Przyszła wiosna. W końcu. Po dość przyzwoitej białej zimie ciepły wietrzyk na policzkach jest jak wybawienie.

Powrót wiosny i sam dzień równonocy wiosennej od zawsze nastrajał ludzi metafizycznie. Dziś pamiętają o tym między innymi tak zwane współczesne czarownice, także te wyznające religię Wicca, która, ze swoimi zawiłościami i dość szeroko zakrojonymi kontrowersjami, zasługuje na swój własny artykuł. Warto przy okazji Wielkanocy wspomnieć jednak o dwóch związanych z wiccanami sprawach. Po pierwsze: swoje praktyki w dużej mierze opierają o Koło Czasu, czyli układ ośmiu świąt-sabatów, czterech związanych stricte z pozornym ruchem słońca po niebie, a więc również zmianami pór roku***.

Sabat przypadający na dni 20-21 marca nazywają Ostarą, co fonetycznie przypomina angielskie słowo Easter, czyli właśnie Wielkanoc. Niektórzy neopoganie próbują wywieść nazwę święta chrześcijańskiego od imienia bogini Eostre, jest z tym tylko jeden maleńki kłopot… nie mamy źródeł, które by potwierdziły, że takie bóstwo w ogóle istniało i było przez ludzi czczone****. Bezpiecznie zatem założyć, że nikt nic nikomu nie podkradł, czy to na gruncie językowym, czy kultywującym tradycje*****.

Wszystko wskazuje jednak na to, że Słowianie obchodzili przybycie wiosny głośno, hucznie i w sposób łączący ze sobą żywych i umarłych.

Jare Gody – o pochodzeniu tradycji wielkanocnych

W okolicach równonocy nasi przodkowie na całego przywoływali wiosnę. Niechby przyszła, niechby wygoniła głód i śmierć związane z zimą. Anna Stasiak w swoim opracowaniu Słowiański przewodnik po świętowaniu zauważa, że tak naprawdę nie znamy prawdziwej nazwy wiosennych świąt, jednak możemy pokusić się o jego rekonstrukcję, opierając swoje przypuszczenia o celebrację przesilenia zimowego (Szczodre Gody). Zakładając, że faktycznie istniał bóg Jarowit, którego opisywano w kronikach z okresu chrystianizacji ziem słowiańskich, możemy wysnuć hipotezę, że te Gody nazwać należy Jarymi (czyli wiosennymi)******.

Bóstwa związane z tym okresem to właśnie Jarowit (kojarzony także z imieniem Jaryło), Dziewanna i Marzanna. Z ostatnim imieniem mogłeś mieć do czynienia, czytelniku, podczas przedszkolnych i szkolnych obchodów pierwszego dnia wiosny, gdy wraz z grupą tworzyłeś kukłę ze słomy lub bibuły, a następnie paliłeś ją lub topiłeś w pobliskiej rzeczce. Ten dość brutalny zwyczaj mógł mieć dla Słowian różnorakie znaczenie, od żegnania śmierci po fragment rytuału związanego z przywoływaniem płodności*******.

Słowianie z różnych zakątków dzisiejszej Polski w różny sposób praktykowali przybycie wiosny. Na Podlasiu i Polesiu wypiekano ciasta w kształcie bociana, symbolu płodności i ochrony przed tym, co złe (gadami, żabami, żmijami). Naturalnie spożywano jajko, uniwersalny symbol życia i odrodzenia********.

Także obchody Wielkanocnego Poniedziałku były różne, nie chodziło w nich tylko o oblewanie się wodą. Sama nazwa śmigus-dyngus zwraca uwagę na pochodzące z języka niemieckiego słowo dingen, czyli „dar”; można powiedzieć, że zwyczaj ten był jakoby wiosennym odpowiednikiem kolędowania. Jak pisze Stasik: „w zamian za życzenia, często wsparte symbolicznym działaniem (przebraniem, obecnością zwierzęcia czy właśnie wody), odpłacano się podarkiem – jajkami, alkoholem, kiełbasą”*********. Po domach chodzili włóczebnicy (wschód), śmigustnicy, śmiergustnicy (Wilamowice, Brzeszcze), murandyny, żandary, siwki (Wielkopolska), pucheroki (Bibice, Niedziela Palmowa), dziady śmigustne (Dobra koło Limanowej). W Lednicy Górnej zachował się zwyczaj, w którym Siuda Baba, czyli przebrany za kobietę i osmalony mężczyzna maże mijanych ludzi sadzą. Wszystkie te zabawy miały zapewnić dobrobyt i płodność, związane były tak samo z ziemią i agrarnością, jak erotyką. Czasem przywoływano deszcz. Woda była w ogóle szalenie ważna – niezbędna do przeżycia, gasząca pragnienie i oczyszczająca, ale niebezpieczna**********. I choć jest ważnym elementem świętowania, należy pamiętać, że Słowianie długo jeszcze nie wykąpią się w stawie czy jeziorze – to stanie się bezpieczniejsze dopiero po Nocy Kupały.

Odżywanie***********

Cały ten wiosenny kram niemal idealnie łączy się z tym wszystkim, co świętujemy podczas Wielkiej Nocy: ofiarą Jezusa Chrystusa, według Biblii umęczonego torturami, straconego na krzyżu. Martwego przez trzy długie dni – a potem odrodzonego. Chrystusa oczyszczającego z grzechów, z którego przebitego boku polały się krew i woda.

Takich powrotów zza grobu kultura i literatura znają wiele. Czasem boskich, innym razem ludzkich. Wiele z nich faktycznie kojarzymy z nadejściem wiosny. Wyliczmy je sobie (naturalnie nie wszystkie, bo to zajęłoby mnóstwo czasu): Jezus Chrystus, Kora-Persefona, Isztar, Odyn, Aslan, Harry Potter, nawet Włóczykij…! Listę tę możemy dowolnie poszerzać. Sądzę, że ty także, czytelniku, masz w zanadrzu kilka postaci, które by do niej pasowały.

Odrodź się więc, czytelniku. Odczuj, jak oczyszczająca jest wiosna. Ja zaś, razem z całą Redakcją, życzę ci najwspanialszej i najbardziej błogosławionej Wielkanocy, jaką możesz sobie wymarzyć. Cudownych chwil w gronie najbliższych, smacznego jajka, mokrego dyngusa, wiosny, wiosny, wiosny!

Bibliografia 

  • Connor K., Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na równonoc wiosenną, Tłum. A. Alochno-Janas, Białystok 2021.

  • Stasiak A., Słowiański przewodnik po świętowaniu, Kraków 2025.

Przypisy

*Autorka, jaka jest, każdy widzi: planowanie strategiczne nie stanowi jej mocnej strony, a wszelkie czynności wymagające więcej wysiłku uwielbia najwidoczniej wykonywać symultaniczne.

**Pomijając, naturalnie, to co się obecnie dzieje w Zakopanem. Gdy pierwszego kwietnia chciałam obejrzeć sponsorowany przez markę Red Bull konkurs skoków narciarskich, byłam pewna, że operator kamer jest naprawdę oddany własnemu żartowi, bo tyle śniegu na skoczniach nie widziałam nawet zimą.

***K. Connor, Ostara. Rytuały, przepisy i zaklęcia na równonoc wiosenną, Tłum. A. Alochno-Janas, Białystok 2021, s. 9-18.

****A to tylko początek kontrowersji!

*****K. Connor, Ostara…, s. 21-27.

******A. Stasiak, Słowiański przewodnik po świętowaniu, Kraków 2025, s. 219-257.

*******Tamże.

********Tamże.

*********Tamże.

**********Tamże.

***********Również autorki, od rana prowadzącej nierówną wojnę z kruchym spodem pod mazurka. Wyszedł. Nie spiekł się. Wielkanocne cuda się zdarzają!

Wiosenne odrodzenie, czyli o czym przypomina nam Wielkanoc – Zaparzone Rozmowy